Kiedy ziomkowi zawiesza się gra, więc sam wygrywasz mecz
Newsy
POLSKI ESPORT
Rainbow Six: Siege

Kiedy ziomkowi zawiesza się gra, więc sam wygrywasz mecz

10.10.2020, 11:46:35

Nie przeszkadzało im rozstanie z organizacją, nie zniechęciło ich nawet zawieszenie gry jednego z kolegów w ostatniej akcji meczu. Byli reprezentanci Izako Boars, grający teraz pod nazwą Homeless, zgarnęli kolejne zwycięstwo w European Challenger League. I to w popisowym stylu.

Raptem kilka dni temu Bartek “AueR” Hajma i kompania rozstali się z dotychczasową organizacją, w której barwach sięgnęli po mistrzostwo kraju Polish Masters, co zagwarantowało im byt we wspomnianym ECL-u. Sprawa była prosta – nikt nie wyrazi zainteresowania zatrudnieniem polskiej piątki, jeśli nie będą przemawiać za tym wyniki. Dlatego w tej chwili każdy triumf Homeless w European Challenger League jest cenniejszy niż złoto.

Pierwszą przeszkodą na drodze naszych rodaków byli reprezentanci brytyjskiego Cowana Gaming. Wyspiarze w dwóch pierwszych kolejkach zgromadzili o jedno oczko więcej od biało-czerwonych, jednak przed starciem faworyta ciężko byłoby znaleźć nawet przez lupę. Obie piątki miały argumentu przemawiające za swoim sukcesem, szczególnie na Kafe Dostoyevsky.

Polacy rozpoczęli pojedynek w najlepszym możliwym stylu. Dwa pierwsze punkty wpadły na konto Homeless, a my już zacieraliśmy ręce – w końcu takie trzy punkty mogą okazać się kluczowe w kontekście późniejszej rywalizacji o miejsce w fazie pucharowej ligi dla zaplecza najlepszych europejskich formacji.

Kibicowskie apetyty zostały jednak dość szybko utemperowane, a Brytyjczycy błyskawicznie wrócili do gry, przerywając zwycięską passę Polaków. I rozpoczęła się otwarta wymiana ciosów. Oko za oko, łeb w łeb – jak wolicie. Pojedynek był po prostu niezwykle zacięty. To jednak nasi rodacy mieli szansę na zamknięcie bitwy rezultatem na własną korzyść. I przy ostatniej z nich zmierzyli się nie tylko z oponentem, ale też z naturą martwych rzeczy.

Gra Ryby zawiesiła się w najmniej odpowiednim momencie – w chwili, w której Polacy przystępowali do ostatniej rundy pojedynku, mając jedno oczko przewagi. Kilka chwil później z serwera został zdmuchnięty AueR, a HMLS stanęli przed misją (prawie) niemożliwą. Ugrać 3v5 z tykającym zegarem i presją stawki takiej rundy? To byłoby coś.

I w rzeczy samej było, a bohaterem ostatnich momentów został nikt inny jak Maksymilian “Mekses” Borkowski, który wytrzymał presję i w nieco chaotycznym stylu położył do grobu ostatniego z Wyspiarzy. A jego drużyna mogła świętować drugie zwycięstwo w europejskiej lidze.

Homeless 7:5 Cowana Gaming

Fot. prywatne zbiory Meksesa

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze