kennyS? Jaki kennyS? Przecież to mhL i drugi triumf AGO w EPL-u

kennyS? Jaki kennyS? Przecież to mhL i drugi triumf AGO w EPL-u

17.09.2020, 17:47:03

Miłosz “mhL” Knasiak momentami grał tak dobrze, że zaczynaliśmy zastanawiać się, czy Kenny “kennyS” Schrub przypadkiem nie zmienił stron i nie zaczął strzelać do swoich. Piękne to było zwycięstwo. Na otarcie łez, ale też dla cennych punktów rankingowych.

Inferno nigdy nie zawodzi

I nie inaczej było w tym przypadku. To właśnie ta mapa od lat gości najbardziej wyrównane starcia w historii. Mecz o wielką stawkę? Dogrywka niemal gwarantowana. Kolejne spotkanie w ESL Pro League? Również ogrom emocji. Od samego początku aż do ostatniego huku na mapie.

Nie zabrakło tak naprawdę niczego. Wymiany rund z obu stron, wspaniałe clutche, mniejsze czy większe powroty a nawet eliminacje na własnych kolegach ze składu. I to w kluczowych momentach. O tej chwili kennyS chce zapewne jak najszybciej zapomnieć. A Amanka potylica będzie boleć do jutra.

 

Nie tylko przez celny strzał francuskiego snajpera, ale też przez ostateczne rozstrzygnięcie mapy. Polacy w pełni wykorzystali potencjał terytorium, które sami sobie wybrali. To nie było najpiękniejsze Inferno w historii, ale to nie ważne. x-kom AGO zaliczyło kolejne udane wejście do serii. Teraz wystarczyło wyciągnąć wnioski z poprzednich porażek.

A tu zajawka występu mhLa, które każdy kibic musi nadrobić.

 

Powtórka z rozrywki

Dla kogo rozrywki, dla tego rozrywki, bo zawodnikom x-kom AGO i polskim kibicom do śmiechu na pewno nie było. Gdy przenieśliśmy się na wrogie terytorium, od razu uderzyło w nas déjà vu. Przypomniało się starcie z ENCE, gdzie biało-czerwoni po premierowym zwycięstwie zostali rozniesieni przez przeciwników. I tak wyglądał cały Nuke.

Nadzieja nie pojawiła się nawet na moment, a jednorazowe przebłyski to tylko łyżka miodu w beczce dziegciu. Mikołaj “miNirox” Michałków ma ze swoimi podopiecznymi sporo do przepracowania. Jakieś dwadzieścia rund, bo nawet w tych zwycięskich błędów z polskiej strony nie zabrakło. 

Kiedy wszyscy w ciebie zwątpili, pokaż im… sami wiecie

I wiedzą tez reprezentanci x-kom AGO, którzy na Vertigo odbyli naprawdę daleką podróż. Początek Polaków nie oszczędzał, a heroiczne akcje w tym ACE Furlana czy F1KA dawały im jedyne punkty. W pewnym momencie zaczęliśmy już wątpić w skuteczny powrót, w końcu rzadko odwraca się losy spotkania przy stanie 10:3, gdy gra się przeciwko G2 Esports na Vertigo. A jednak.

Polski atak był ułożony jak książki na półkach w bibliotece. Nie jakiejś wiejskiej. Takiej prawdziwej, państwowej. x-kom AGO kroczyło od zwycięstwa do zwycięstwa, a na przebitkach z domów reprezentantów G2 Esports widać było spore zakłopotanie. No i nie ma co się dziwić, w końcu finalnie Jastrzębie doprowadziły najpierw do dogrywki, a potem zamknęły spotkanie i pozbawiły przeciwników szans na awans do fazy pucharowej ESL Pro League. Polakom ten wspaniały triumf nie daje nic w kwestii rywalizacji w tym sezonie, ale dostarcza cennych punktów rankingowych. Teraz już tylko jeden przystanek – seria przeciwko GODSENT.

x-kom AGO 2:1 G2 Esports  (16:14 Inferno, 4:16 Nuke, 19:17 Vertigo)

Fot. ESL Polska / Adam Łakomy

Tagi:
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze