Każdy ninja ma dziś swój wielki dzień

Każdy ninja ma dziś swój wielki dzień

05.12.2020, 13:37:49

Dziś obchodzony jest Dzień Ninjy, ale kto tak naprawdę może świętować? Na pewno Snax, czyli naczelny polski wirtuoz granatu dymnego, autor najsłynniejszego ninja defuse’a w historii gry. Kto jeszcze? Sprawdźcie sami. Wszystko i wszyscy, którzy zniknęli, mogą mieć dziś powód do dumy.

Ninjas in Pyjamas

Czego życzymy organizacji Ninjas in Pyjamas? Żeby ich zasięgi na Twitterze nie znikały w stylu ninja – to przede wszystkim. Średnia stu polubień pod wpisem przy ponad pół-milionowej społeczności to nie jest piorunujący wynik, no ale na każdego kiedyś przyjdzie czas. NiP to przykład typowego jednostrzałowca. Rozgłos na najszerszą skalę nabiła im słynna szwedzka kompania z Counter-Strike’a. Młokosi nie potrafią dźwignąć tego medialnego bagażu. Oby tylko Ninje nie zniknęły nam kiedyś z esportu na dobre. Choć wtedy zrobiliby to w swoim oryginalnym stylu. Zawsze to jakieś ciekawe pożegnanie.

Snax

Najsłynniejszy polski ninja, choć ani razu koszulki Ninjas in Pyjamas nie ubrał. Takie miano przysporzył mu jego przewrotny styl gry, buszowanie w granatach dymnych, zakradanie się na plecy rywala i w metinowym stylu wbijaniem im zasadzki w plecy, no i ta jedna, jedyna akcja…

 

Najsłynniejsza akcja 1v5 zwieńczona ninja defusem w historii Counter-Strike’a: Global Offensive? Bez dwóch zdań. Snaxa w wydaniu prawdziwego ninjy nie widzieliśmy już jakiś czas, dlatego w dniu jego święta życzymy mu powrotu do tych wspaniałych czasów. Pierwsze kroki i tak już postawił.

Znikające LAN-y

Wszystkie LAN-y w 2020 roku zniknęły w stylu ninja – w jednym momencie i coś nie chcą się znów pojawić. Coś jak ten słynny ojciec, który wyszedł po mleko i nigdy nie wrócił, choć spożywczak był tuż za rogiem. Mamy jednak nadzieję, że turnieje offline jednak odnajdą w sklepie dział z nabiałem i już wkrótce odetną się od swojego znikającego oblicza. Bo my całe życie na dzwonek do drzwi czekać nie będziemy…

seized i starix

Dwie przemądrzałe marudy, jak dobrze, że zniknęły z piedestału. Teraz błąkają się gdzieś w otchłaniach dwudziestego tieru południowo-wschodniej ligi emerytów CIS ze specjalizacją dla osób niepoczytalnych. I nawet tam specjalnie nic o nich nie słychać. Zniknęli jak ninja i daj Boże, żeby nigdy nie wrócili. Co prawda czasem coś o nich słychać, gdy oskarżają dawnych rywali o oszustwa, jednak rzeczywistość już pokazała, kto tak naprawdę grał nieuczciwie. A teraz do tego struga głupa. Znikaj Pan, Panie starix. I nie wracaj.

Amerykańska scena CS-a

Zwinęła manatki i słuch o niej zaginął. Kto mocniej przysnął, mógł nawet przegapić cały proces i teraz zastanawia się, jak do tego doszło. Spieszymy z pomocą. Amerykańska scena CS-a uciekła w cukierkowy świat VALORANTA. Nie włączyła jakiejś peleryny niewidki i nie odkryje się za kilka miesięcy. Ona już nigdy nie wróci. Jak prawdziwy ninja. No ale czy ktoś będzie tęsknić?

Ogromne bicepsy Jarka

Cześć ich pamięci. Zamiast tego są nieco mniejsze, jednak pewnie równie zabójcze. A kto się potężnemu pashy sprzeciwi, ten zgarnie kopniaka na udo, którego nie przetrwałby słoń. Do swojego repertuaru MMA Jarząbkowski dorzuca ponoć styl ninjy. Uderza prawym sierpowym, a zęby rywala znikają na zawsze. 

Zainteresowanie Valve CS-em

W sumie to ciężko stwierdzić, czy rzeczywiście zniknęło, bo tak naprawdę to nie wiadomo, czy kiedykolwiek istniało. Dowody? Niezbite. Wypuszczanie wszystkiego, co kosztuje piniądz. A niczego, co mogłoby usprawnić rozgrywkę. Niczego, co w opinii graczy powinno pojawić się już lata temu. My to trochę taki Pan maruda, niszczyciel dobrej zabawy, pogromca uśmiechów dzieci. No ale jak mamy dobrze bawić się przy operacji, gdy co pięć sekund gdzieś na świecie ktoś pudłuje strzał, który ewidentnie trafił do celu? Litości, przeciwnicy to nie ninja, tylko gra nie działa tak, jak powinna.

Fot EPICENTER

Tagi:
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze