Kamiński: Rywalizacja z Pompą nie jest tylko historyczna. Znów nawalamy się o realną stawkę
League of Legends
POLSKI ESPORT
Wywiady

Kamiński: Rywalizacja z Pompą nie jest tylko historyczna. Znów nawalamy się o realną stawkę

30.06.2020, 16:49:42

– Po raz pierwszy w historii faktycznie nie jesteśmy stawiani w roli faworyta. Dzięki temu nasze mecze ogląda mi się lżej – bez presji i niepotrzebnych nerwów. Zaskoczymy zwycięstwem? Super. Nie uda się? Trudno. Teraz piłeczka jest jednak po stronie Pompa Teamu i Nitro jako faworyta – mówi nam Grzegorz Kamiński dzień przed rewanżem Illuminar Gaming z Pompa Teamem w ramach Ultraligi. Z prezesem iHG porozmawialiśmy o legendarnej na polskiej scenie League of Legends walce dwóch kultowych organizacji.

Jesteś esportowym romantykiem?

W Illuminar Gaming pracuję od samego początku i od pięciu lat nigdzie się nie ruszałem.  Zaczynałem jako Head Menager i opiekun projektu, następnie pomagałem Michałowi Durczokowi przejąć udziały i wskrzesić markę na nowo, a dziś jestem prezesem. Wygląda więc na to, że jestem! Sentyment do iHG mam ogromny.

Zastanawiam się więc, czy mimo dynamicznego rozwoju branży i samego iHG wracasz myślami do przeszłości. Przez lata stanowiliście przecież o sile polskiej sceny – byliście jej symbolem.

W dawnej historii iHG wyróżniłbym dwa etapy. Pierwszy to oczywiście czas po powstaniu w 2015 roku, gdy na scenie rozwijała się słynna narracja naszej walki z Szef+6. Organizacja z ciekawym zapleczem walczyła wtedy z rozstawiającą rywali po kątach sklejką. Dobrze wspominam ten okres, bo pozytywnie go zakończyliśmy. Początkowo jako krajowy super team dostawaliśmy przecież w ciry. Kiedy jednak żegnaliśmy drużynę w Częstochowie, udało się nam odbić. Lubię wracać do tego momentu.

A po rywalizacji z Szef+6 przyszła walka z Pompa Teamem.

Tak, choć ta rozwijała się w swoim tempie. Po przyjęciu Teamu1 byliśmy raczej spokojni o pozycję na scenie. Zespół miał przecież gwarancję na wygrywanie. Wszystko zmieniło się jednak podczas ESL Mistrzostw Polski 2017 w Łodzi. To w tamtym momencie pierwszy raz doświadczyliśmy tak dużego zagrożenia ze strony rywali. Właśnie w Atlas Arenie rywalizacja iHG z Pompa Teamem przybrała legendarnych rozmiarów.

Oglądałem ten mecz sprzed sceny. Do dziś wielu dinozaurów wspomina go pewnie jako jedną z najciekawszych serii na polskiej scenie.

Zacięty pojedynek, wynik 3:2, egzotyczne wybory bohaterów, emocje na trybunach – ówczesny finał miał wszystko, za co kochamy League of Legends. Michał Durczok, ówczesny prezes Illuminar Gaming, denerwował się do tego stopnia, że trzy razy musiał obejść halę. Ostatecznie jednak udało nam się wygrać. 

Żeby było ciekawiej – Nitro jako najżywsze wspomnienie związane z pościgiem Pompa Teamu za iHG nie wskazał żadnego triumfu. Wybrał właśnie EMP w Łodzi.

To pokazuje, na jakich warunkach walczyły obie organizacje. Rywalizowaliśmy na Summoner’s Rift, ciskaliśmy w siebie mocne teksty, wzajemnie obrzucaliśmy się memami, ale prywatnie wszyscy bardzo się lubimy. Tak było lata temu, tak jest i dziś. Emocje kipią głównie w kibicach. My po prostu szyjemy wokół nich ciekawą opowieść. Wszystko opiera się jednak na sportowym zacięciu, przez które na serwerze dajemy sobie po razie, ale po meczu lecimy wspólnie na przysłowiową oranżadę.

Ze względu na historię, ale i wasze relacje musiałeś się więc ucieszyć, gdy usłyszałeś o powrocie Pompa Teamu na scenę League of Legends.

Pompa Team zawsze był ciekawym i na swój sposób unikalnym projektem przez to, że stali za nim YouTuberzy. Można się śmiać, że nieustannie mieli problemy z ustabilizowaniem składów Counter-Strike’a, ale scenę LoL-a wsparli w znacznym stopniu. Ich działania ją niejako ugruntowały, bo pomogły sporej liczbie graczy. W tamtym momencie oprócz Illuminar Gaming i Pompa Teamu nikt przecież do graczy LoL-a ręki nie wyciągał. A propos… Mamy czas na anegdoty?

Jesteśmy tu właśnie dla anegdot!

Już przed reaktywacją Illuminar Gaming chciałem zakorzenić się w esportowym projekcie. Chodziło nawet o działania non profit jako opiekun organizacji. Pomyślałem więc, że Pompa Team będzie dla mnie odpowiednim miejscem. Spotkałem się nawet z Nitro, by porozmawiać o potencjalnej współpracy, ale po chwili temat ucichł. Sergiusz najwyraźniej nie był zainteresowany, ja z kolei nie chciałem nachalnie się przypominać. Nic nie dzieje się jednak bez przyczyny. Niedługo później wskrzesiłem iHG.

Historia mogłaby wyglądać zupełnie inaczej.

Dokładnie. Illuminar Gaming mógłby w ogóle nie istnieć, a polską scenę opanowałaby wielka Pompa. Sergiusz najwyraźniej szukał jednak wyzwań i pretekstu do rywalizacji!

Jakie momenty poza EMP w Łodzi – oczywiście w kontekście „przepychanek” z Pompą – wspominasz z równie dużymi emocjami?

Ciekawym momentem były finały Polskiej Ligi Esportowej w Warszawie. Pompa zaskoczyła nas wtedy najbardziej, bo nie awansowała nawet do finału. To z nią od początku mieliśmy walczyć o pierwsze miejsce. Nagle jednak coś się posypało i pyk – o złoto graliśmy przeciwko Teamowi DPD. Byliśmy w szoku – zarówno zarząd, jak i zawodnicy, którzy musieli na bieżąco przygotować drafty, bo nie mieli zielonego pojęcia, jak zagra Kubon i spółka.

Ale wygraliście. Wymknął się wam za to finał PLE w Gliwicach – wtedy już przeciwko Pompie.

Oj, tak. Przegrana trochę zabolała, ale z drugiej strony – ta seria stała się przecież wspaniałym widowiskiem. Doskonale pamiętam flankę Mystiquesa, który wyłapał Humanoida, a w efekcie Pompa wyautowała nas z finału. Trudno było przełknąć również gorycz porażki w trakcie Pucharu Polski Cybersport. Wynik 0:2 mówi sam za siebie. No ale wiecie – kultowe światło walące po oczach na scenie zrobiło swoje!

Okazji do mierzenia się w warunkach bojowych – na turniejach LAN-owych, o dużą stawkę i przed publiką mieliście niegdyś masę. Od tego czasu klimat środowiska nieco się zmienił.

Świetnie wspominam te mecze. Przed sceną zbierały się tłumy kibiców, dzięki czemu rywalizacja iHG z Pompa Teamem nabrała szczególnego znaczenia. Gdyby nie wydarzenia otwarte dla publiczności, historia mogłaby potoczyć się inaczej. Aktualnie turniejów tego pokroju na polskiej scenie po prostu brakuje i fani nie mogą się wzajemnie przekrzykiwać. Jako LoL-owcy z sentymentem wracamy więc do przeszłości. 

W gablocie iHG macie Puchar Polski Cybersportu, trofeum za Polską Ligę Esportową i ESL Mistrzostwa Polski, a nawet zerowy sezon Ultraligi. Zdobyliście wszystko, co w pewnym momencie dało się zdobyć. Pompie mimo wszystko brakuje tytułów EMP i Ultraligi.

Mimo to nie próbowaliśmy się przez to wywyższać, wyliczając tytuły, które zdobywaliśmy. Początkowo mieliśmy budować w ten sposób komunikację, ale szybko z tego pomysłu zrezygnowaliśmy. Jasne, jesteśmy czołową organizacją esportową w kraju i raczej nikt się ze mną kłócić o to nie będzie, ale nie zależy mi na karmieniu ego stwierdzeniami, że jestem lepszy od tego czy tamtego. Pompa Team działa przecież w zupełnie innym obszarze.

Dziś w dodatku to gracze Pompa Teamu notowani są wyżej od reprezentantów iHG.

Po raz pierwszy w historii faktycznie nie jesteśmy stawiani w roli faworyta. Dzięki temu nasze mecze ogląda mi się lżej – bez presji i niepotrzebnych nerwów. Zaskoczymy zwycięstwem? Super. Nie uda się? Trudno. Teraz piłeczka jest jednak po stronie Pompa Teamu i Nitro jako faworyta.

Kiedy rozmawiałem z iBo, ten przyznał, że Pompa Team jest jedynym pretendentem do przejęcia trzeciego zaproszenia na European Masters. Tabasko nie spodobała się ta wypowiedź…

Trzy miejsca dla polskich zespołów na European Masters na pewno dodają smaczku krajowej scenie. Rywalizacja iHG i Pompy nie jest więc tylko historyczna. Faktycznie będziemy nawalać się o realną stawkę – wyjazd do Europy. Społeczność raczej na nas nie stawia, ale będziemy robić swoje.

Mam wrażenie, że – nieważne, co miałoby się wydarzyć – esportowe dinozaury zawsze będą do podobnych spotkań podchodzić z pewnym namaszczeniem. Rywalizacja Pompy i iHG urosła do miana kultowej. Myślisz, że nawet jeśli w przyszłości walczylibyście na samym dnie tabeli, legenda nadal pozostanie żywa?

Chyba nie. W takim przypadku mówilibyśmy o meczach tego pokroju jak o starciu upadłych tytanów. Kult tworzy się na szczycie, a emocje wzbudzają pojedynki o puchary. Na dnie tabeli można zbudować oczywiście ciekawą narrację, ale ludzi mimo wszystko ciągnie do zwycięzców. W esporcie brakuje ponadto aspektu derbowego i terytorialnego, przez co kibicom trudniej utożsamiać się z zespołami.

Elementem, który najbardziej spaja rywalizację iHG z Pompą sprzed lat i dziś jest bez wątpienia Tabasko. Wojtka można poniekąd uznać nawet za symbol walki obu organizacji.

Ukradzione Nashory stały się zagraniami ikonicznymi. Filozofia naszego trenera sprawia jednak, że trudno dziś doprowadzić do tego typu zagrań. Widzisz – nawet ten mem powoli zamykany jest w hali sławy!

Nie jesteście faworytami, ale na zwycięstwo na pewno liczysz. Na sam koniec należy zadać więc jedno krótkie pytanie. Pokonacie Pompę w nadchodzącym meczu?

Z czystej sympatii do Sergiusza postaramy się uchronić go przed cosplay’em Ahri i damy z siebie sto procent. Połowę misji już wykonaliśmy, czas na kolejny element planu!

Fot. Red Bull Wjazd na Bramkę / Prywatne zbiory Grzegorza Kamińskiego
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze