Jesiz: Nadal mogę być jednym z najlepszych wspierających na świecie
League of Legends
POLSKI ESPORT
Wywiady

Jesiz: Nadal mogę być jednym z najlepszych wspierających na świecie

08.02.2020, 17:15:00

Pod koniec ubiegłego roku czułem, że jest to idealna chwila na powrót. Skumulowały się we mnie pasja, motywacja oraz głód do gry i choć wiem, że zabrzmi to naiwnie, to wierzę, że wciąż mogę być jednym z najlepszych wspierających na świecie. Chcę tego tak bardzo, że ciężko to opisać. Illuminar jest dla mnie nowym początkiem – mówił nam Jesse „Jesiz” Le, który zawiesił obiecującą karierę trenerską i przywdział trykot Illuminar Gaming. 

Można powiedzieć, że lubisz niespodzianki. Raczej nikt nie spodziewał się tego, że akurat w tym momencie zdecydujesz się porzucić trenerkę i wrócić do gry jako aktywny zawodnik.

Coś w tym jest. Co prawda zrobiłem to już w przeszłości i miałem świadomość tego, z czym to się wiążę, ale faktycznie była to niespodzianka. Wcześniej zrezygnowałem już na jakiś czas z trenerki, jak i zmieniałem swoje role, więc powiedzmy, że mam w tym pewne doświadczenie! Wiem, jak to jest grać zarówno na światowym, jak i narodowym poziomie, więc nie było mi trudno się przestawić. Wierzę, że w niedalekiej przyszłości jestem w stanie wrócić minimum na taki poziom, jaki prezentowałem w sezonie siódmym.

Twoja rezygnacja z obowiązków trenerskich była tym bardziej zaskakująca, że przecież jako szkoleniowiec Misfits Premier notowałeś naprawdę dobre wyniki. Zwycięstwo na EU Masters, nieprzerwana walka o koronę LFL…

Myślę, że w dowolnym momencie mogę wrócić do trenowania. Lubię tę rolę i jestem w stanie szkolić innych nie tylko jako trener, ale również zawodnik. Cieszy mnie, kiedy mogę pomóc stać się lepszym graczem któremuś z moich kolegów z drużyny. Zawsze byłem jednak pasjonatem czystej gry i bezpośredniej rywalizacji na serwerze. Oczywiście miałem swoje wzloty i upadki, ale czuję, że teraz mam przed sobą świeży start.

Mimo wszystko taka decyzja musi generować strach. Nie każdy, kto zapowiada się na jednego z najlepszych trenerów młodego pokolenia, wykonałby podobny ruch.

Nieważne, za ile to będzie, ale w pewnym momencie i tak najpewniej wrócę do trenerki. Jest to jedna z moich największych pasji. Ostatnio poczułem jednak, że to dobry moment na podjęcie próby powrotu i wiedziałem, że jestem w stanie znów grać. Kiedy nadarza się okazja, to musisz, a przynajmniej powinieneś, z niej skorzystać.

Pomimo sukcesu na międzynarodowym szczeblu, to wraz z Misfits Premier nie udało ci się pokonać LDLC w walce o najwyższy stopień podium LFL. To był najbardziej frustrujący element trenerskiego epizodu?

Absolutnie nie. Szczerze mówiąc, nie obchodziło mnie to ani trochę. Kiedy przechodziłem do Misfits Premier, to drużyna była na skraju rozpadu. Zawodnicy przestawali sobie ufać, treningi nie były zbyt produktywne… jednym słowem było po prostu źle. Wiedziałem jednak, na co się decyduję i czego się ode mnie oczekuje. Byłem przekonany o tym, że mogę pokazać tym chłopakom, że ich środowisko wcale nie jest takie tragiczne, a oni sami dysponują ogromnymi złożami potencjału indywidualnego. Musieli go tylko dostrzec w sobie nawzajem.

Zamiast rzucić się z motyką na słońce i od początku dążyć do wygrywania wszystkiego, ty zacząłeś od pracy u podstaw.

Nieważne było wtedy dla mnie to, czy wygramy LFL, albo nawet EU Masters. Chodziło o proces odbudowy zespołu. Dlatego też chyba tak bardzo polubiłem tę pracę, a zawodnicy polubili pracę ze mną. I jasne, teraz mogę powiedzieć, że triumf na European Masters był czymś wspaniałym, ale moim zdaniem nasza droga była jeszcze lepsza.

W drugiej częśći roku postawiono cię przed jeszcze trudniejszym zadaniem, gdyż w pewnym momencie przesunięto cały zespół akademii do głównego składu występującego w LEC. Z uwagi na słabe wyniki Misfits we wcześniejszych tygodniach musieliście czuć sporą presję.

Osobiście wcale jej nie czułem i starałem się przekazać ten spokój również na moich zawodników. Zależało mi na tym, żeby nie patrzyli na tę sytuację jako desperacką walkę o play-offy, a raczej jako okazję, do pokazania swoich umiejętności jako indywidualności. Moim priorytetem było, żeby otworzyli sobie drogę do pięknej kariery. To na tym najbardziej mi zależało.


Fot. Riot Games / Michał Konkol

Pomimo braku stabilnej formy i tak udało wam się zaliczyć kilka przyzwoitych występów. Wygraliście z drużynami, które wydawały się być poza waszym zasięgiem.

Potrafiliśmy powalczyć z lepszymi drużynami i jednocześnie przegrywać z ekipami mniejszego kalibru. Do tego mieliśmy różne problemy wewnętrzne, które ostatecznie udało się rozwiązać. Najważniejsze jednak, że zawodnicy uwolnili swój potencjał indywidualny i pokazali się z bardzo pozytywnej strony, co według mnie było dużym sukcesem. Zwłaszcza że poprzedni skład nie potrafił poprawić swoich wyników, nawet ze mną w roli trenera czy też asystenta.

Przez pewien czas razem z Moosem pełniliście pieczę nad zespołem we dwójkę. Dla ciebie duet trenerów to najbardziej odpowiedni system?

Ciężko powiedzieć, bo wiele zależy od drużyny. Są zespoły, w których taki system będzie działał wyśmienicie, ale również takie, w których może się to okazać totalnym niewypałem. Wiele zależy od samej specyfiki zawodników i trenerów. Często zdarzają się przypadki, że nawet najlepszy szkoleniowiec świata nic nie wskóra właśnie przez osobę drugiego. W innym wypadku pomocna dłoń może się okazać zbawienna.

Dla ciebie pozycja asystenta była raczej niewystarczająca.

Niezależnie od tego czy występuje w zespole jako zawodnik, trener czy asystent, to chcę mieć po prostu jak największy wpływ na naszą postawę. Zawsze byłem tym gościem, który chce wygrywać za wszelką cenę. Kiedy tracę kontrolę nad wydarzeniami, w mojej głowie pojawia się ogromna frustracja. Dlatego też pozycja asystenta jest wystarczająca w momencie, gdy drużyna i tak dobrze sobie radzi.

Zabawnym zbiegiem okoliczności było to, że w tym samym czasie z funkcji trenera zrezygnował YellOwStaR, z którym masz przecież sporo wspólnego, bo obaj występowaliście w przeszłości we Fnatic na pozycji wspierającego, a w ostatnim czasie biliście się w LFL. Podstawową różnicą jest jednak wiek, gdyż Kim jest sporo starszy.

Moim zdaniem podjął dla siebie odpowiednią decyzję. Jeśli chodzi o wiek, to uważam, że całe to gadanie o czasie reakcji mija się nieco z prawdą. Jedynym prawdziwym argumentem będzie raczej to, że im jesteś starszy, tym bardziej zaczynasz przyznawać priorytet innym rzeczom, związanym bardziej ze sferą życiową. League of Legends jest grą, która ciągle się zmienia i żeby być na wysokim poziomie musisz inwestować w nią bardzo dużo czasu i czuć prawdziwą pasję.


Fot. Riot Games / Wojciech Wandzel

Będziesz tęsknił za rywalizacją z YellOwStaRem? W końcu we Francji w ubiegłym roku wszystko obracało się tak naprawdę wokół waszej dwójki. Może teraz przyszedł czas, żeby pokonać go na EU Masters na linii.

Nieszczególnie. Szczerze mówiąc, to nie patrzyłem na tę rywalizację w jakiś szczególny sposób. Nie było też między nami złej krwi. Dla mnie jest to sprawa kompletnie obojętna.

Pod koniec ubiegłego roku nie pojawił się temat przejęcia przez ciebie roli głównego trenera Misfits w 2020 roku?

Nie.

Twoje miejsce w Misfits Premier zajął Hatchy, który wcześniej prowadził polskie devils.one. Myślisz, że był najlepszym wyborem organizacji?

Nie mam pojęcia. Nie potrafię ocenić pracy trenera, jeśli tak naprawdę nigdy nie miałem z nim nic wspólnego i nie przyglądałem się jego pracy.

A co sądzisz o nowym składzie akademii Misfits? Mają większy potencjał niż twoja piątka z 2019 roku?

Nie będzie niespodzianką, jeśli powiem, że ich najlepszym transferem był Agresivoo. Myślę, że ma w sobie ogromną dawkę potencjału i jeśli zostanie to dobrze wykorzystane, to ma szanse zajść daleko.

Minęło ponad półtora roku od momentu, w którym występowałeś jako czynny zawodnik. Nie bałeś się, że po tak długiej przerwie ciężko będzie wrócić na dawny poziom?

Ani trochę. Zawsze mocno wierzyłem w siebie i w przypadku League of Legends nigdy nie straciłem pewności co do tego, że mogę rywalizować na najwyższym poziomie. Muszę się tylko dobrze przyłożyć. Pod koniec ubiegłego roku czułem, że jest to idealna chwila na powrót. Skumulowały się we mnie pasja, motywacja oraz głód do gry i choć wiem, że zabrzmi to naiwnie, to wierzę, że wciąż mogę być jednym z najlepszych wspierających na świecie. Chcę tego tak bardzo, że ciężko to opisać. Illuminar jest dla mnie nowym początkiem.


Fot. Riot Games

Dostałeś jakieś inne oferty poza tą z Illuminar?

Kilka. Off-season to dziki okres!

W takim razie oferta z Illuminar musiała się czymś wyróżniać.

Podobała mi się wizja tego zespołu. Dostałem wokół siebie nie tylko weteranów, ale również obiecujących rookies. Kiedy zobaczyłem projekt, to uwierzyłem, że w takim składzie mogę odnieść sukces. Nie tylko jako drużyna, ale również personalny, bo obok tych ludzi mogę być dokładnie takim graczem, jakim chcę.

Ponownie spotkanie z Kikisem miało dla ciebie większe znaczenie?

Szczerze mówiąc nie, ale na pewno mam kilka dobrych wspomnień z okresu, w którym graliśmy razem. Choć był to krótki czas, to miło go wspominam, bo przecież wywalczyliśmy promocję do EU LCS.

W jednej z naszych audycji Kikis powiedział, że do spółki z tobą pełni funkcję swoistego asystenta trenera. Z czym dokładnie pomagacie Flashowi?

Ze wszystkim. Tak jak wspomniałem, zawsze dążę do tego, żeby mieć jak największy wpływ na drużynę, więc nie mam problemu z tym, żeby poświęcić nadgodziny na szkolenie moich kolegów, planowanie draftu i zwyczajne myślenie nad tym, co możemy robić lepiej jako zespół.

Mówi się, że bardzo ważne jest, żeby zawodnik widział w trenerze autorytet. Z uwagi na to, jak dużym doświadczeniem dysponujesz w porównaniu do Flasha, nie jest ci czasem ciężko zaakceptować wszystko, co ma do powiedzenia?

Kiedy ja byłem trenerem, zależało mi bardzo na tym, żeby mój autorytet nie wynikał z pozycji, którą piastuje, a z wzajemnego szacunku. Podobnie jest w przypadku bycia zawodnikiem. Nawet jeśli nie widzę w kimś wielkiego autorytetu, to staram się wszystkich szanować. Ważne jest też dla mnie, żeby pozostali wiedzieli, że jeśli się z czymś przykładowo nie zgadzam, to wynika to tylko z tego, że chce im pomóc.

Śledziłeś polskie rozgrywki w ubiegłym sezonie?

Tylko, jeśli były to jakieś ważne mecze. Widziałem też występy Polaków na EU Masters i zdarzyło mi się rozgrywać treningi przeciwko lepszym zespołom jak przykładowo devils.one.

Mówiąc na koniec o EU Masters, to udało ci się już wygrać finał tych rozgrywek w meczu przeciwko Illuminar. Teraz nadszedł czas, żeby zrobić to również w ich koszulce?

Oczywiście to wszystko zależy od tego jak szybko damy radę wznieść naszą grę na wyższy pułap, ale głęboko w to wierzę. Na koniec dnia wszystko sprowadza się do talentu indywidualnego, a u nas go nie brakuje.

Fot. Ultraliga

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze