Jeden strzał, dwa fragi, trzy dni z bólem głowy – Envy przegrywa w najbardziej pechowym stylu

Jeden strzał, dwa fragi, trzy dni z bólem głowy – Envy przegrywa w najbardziej pechowym stylu

01.12.2020, 02:17:49

Wszystko zaczynało układać się idealnie, wybornie. Envy miało wyrównać i nadwyrężyć ekonomię przeciwnika na dwie rundy przed końcem regulaminowego wymiaru gry. I wtedy pojawił się on – wojownik z bronią snajperską, który jednym strzałem pogrzebał wszelkie nadzieje o podbojach drabinki wygranych.

Ponad oczekiwania

Bo czy ktokolwiek z was spodziewał się zwycięstwa Envy z BIG – piątą ekipą światowego rankingu? Ale nie ze względu na braterską miłość do rodaków, a na rzeczywiste argumenty. No właśnie – nikt nie oczekiwał od Envy triumfu z niemiecką ekipą i chyba dlatego ta porażka nie ma aż tak wielkiej goryczy. Choć musimy przyznać, że gdyby nie jedna runda, a w zasadzie jeden strzał, mogłaby nie mieć jej w ogóle.

Przywykliśmy już do porażek krajowych formacji lub takich z biało-czerwonymi akcentami bo nieudanych rundach, gdy przeciwnik nie miał żadnego wyposażenia, lub przez jakieś idiotyczne błędy. Taka forma gwoździa do trumny to jednak nowość. Choć musimy przyznać, że całkiem nieprzyjemna. Bo już otwieraliśmy furtkę ogródka, już machaliśmy do tej gąski, a tu taki klops. I to podwójny!

Niemniej pozytywów i tak jest wiele. Envy po raz kolejny pokazało, że – uwaga – jest jedną z lepszych ekip na Duscie2. Nie, nie we Flashpointowej stawce. Choć nie było szansy na weryfikację, to śmiało możemy stwierdzić, że nawet i na świecie. A to w sumie ciekawe, bo to terytorium nigdy nie należało do flagowych zagrań podopiecznych Jakuba „kubena” Gurczyńskiego. Coś nam podpowiada, że LEGIJA maczał w tym sukcesie swoje palce.

Co jeszcze zachwyciło? Na pewno jedna z akcji MICHA, po którym wysłano ponoć oddział antyterrorystów do Grudziądza, aby ci sprawdzili, czy wszystko z komputerem Michała w porządku. W końcu te kocie ruchy oglądało się świetnie, ale kibiców przeciwnej ekipy przyprawiły pewnie o ból głowy.

BIG 2:1 Envy (13:16 Dust2, 16:10 Mirage, 16:13 Nuke)

Ostatnia szansa

Kilka godzin wcześniej ćwierćfinałowe spotkanie rozegrali reprezentanci Virtus.pro i MAD Lions. Wynik spodziewany, choć walka należała do tęgich. Rozstrzygnięcie przyniosła dopiero dogrywka na finałowej mapie. A bohater? Bo jak nie Jame, to kto? Znów zachował snajperkę wystarczająco dużo razy… geniusz.

Nas – polskich kibiców – bardziej interesują jednak przegrani tej walki. Bo to właśnie duńskie Lwy zmierzą się z Envy w meczu o pozostanie w wyścigu o pół miliona dolarów. Ciekawi nas jedno – czy organizacja wywiera na MAD Lions jakąkolwiek presję? W końcu to obrońcy tytułu pierwszego sezonu, a w obliczu wielu innych niepowodzeń, takie zawody mogą przesądzić o przyszłości kilku zawodników.

Ten mecz jednak dopiero w środę. Do tego czasu kuben i jego podopieczni mogą pukać się w czoło i zastanawiać, co by było gdyby syrsoN nie trafił tam dwóch gości. Czasu nikt jednak nie cofnie. Lekcja na przyszłość – nie parować się w pojedynku z MAD Lions.

Fot. EPICENTER

Tagi:
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze