Jankos: Największym rozczarowaniem jest to, w jaki sposób przykładaliśmy się czasami do treningów
League of Legends
POLSKI ESPORT
Wywiady

Jankos: Największym rozczarowaniem jest to, w jaki sposób przykładaliśmy się czasami do treningów

18.09.2019, 13:52:00

Kilka dni temu poznaliśmy mistrza letniego splitu LEC, a także najlepszego gracza drugiej połowy sezonu. Po tygodniach zmagań oba wyróżnienia trafiły do polskiego leśnika, Marcina „Jankosa” Jankowskiego, który opowiedział nam o minionym sezonie, jego zespole, nadziejach związanych z Mistrzostwami Świata czy konkurentach w trakcie tego turnieju. Zapraszamy! 

Nie da się zacząć inaczej niż od gratulacji, bo to co osiągnąłeś jako zawodnik i to co zrobiła twoja drużyna w tym sezonie, jest niesamowite. To jest ten moment, kiedy możecie mówić, że wygracie Worldsy?

Przede wszystkim dziękuję bardzo. Nie chcę skupiać się aż tak na finałach Worldsów, albo na tym, że wygramy ten turniej. Chcę bardziej skupiać się na pojedynczych grach, więc na tę chwilę myślę, że Europa wygra Worldsy – czy to my, czy Fnatic. Nadal jednak skupiam się najpierw na fazie grupowej i naszych treningach, które czekają nas przed turniejem.

Po raz pierwszy może okazać się, że jedna drużyna wygra oba splity w swoim regionie, MSI i Worldsy. 

Żadna drużyna jeszcze tego nie osiągnęła, choć RNG w zeszłym roku wygrało oba splity i MSI. Później na Worldsach odpadło po meczu przeciwko nam, więc mam nadzieję, że jako pierwsi w historii wygramy ten “full run”. Jednym z powodów, przez który nikomu nie udało się tego dokonać może być to, że na Worldsach wiele zespołów lubi zaskakiwać i trudno jest się pod nie przygotować. 

Wielu ekspertów zauważa, że mimo wygrywania przez was niemal wszystkiego co się da, cały czas można odnieść wrażenie, że nie pokazujecie pełni swojego potencjału. Jak to jest – czujecie, że gracie na maksimum swoich możliwości?

Na pewno możemy grać lepiej niż w tym momencie. Gdy zaczną się Worldsy i będziemy w stanie rywalizować, ale też grać treningi z drużynami z całego świata, na pewno się polepszymy. Powodem tego są chociażby style z różnych regionów. Będziemy z nich mogli coś wyciągnąć i dodać do naszego. Dodatkowo sporo można czerpać od innych zawodników. Jestem podekscytowany Worldsami, ale i tym, czego możemy nauczyć się w trakcie bootcampu i turnieju. W zeszłym roku zakwalifikowaliśmy się jako trzeci seed i byliśmy totalnie innym zespołem podczas finałów regionalnych, innym w play-inach i jeszcze innym w rozgrywkach głównych. 

Mówi się, że jesteście drużyną, która kreuje metę. Czujesz, że macie większy wpływ na całą scenę niż Korea Południowa albo Chiny?

Nie wiem czy mamy większy wpływ niż inne regiony. Podobno Chiny wyzywają Europę, patrzą na nas jak na graczy, którzy bez sensu się biją i troszeczkę intują. Naszym zdaniem Chiny to bardzo silny region, ale czasami walczą bez sensu, a Korea jest bardzo spokojna. Na tę chwilę wydaje mi się, że możemy pobić wszystkich. Graliśmy z iG, RNG czy SKT i skoro udało nam się pokonać tych ostatnich, a oni są przedstawicielem Korei jako pierwszy seed, to prawdopodobnie mamy też szansę wygrać z takimi ekipami jak Griffin czy DAMWON. Jeżeli chodzi o Chiny, nie jestem pewny co do graczy FunPlus Phoenix, bo prezentują się naprawdę świetnie i chciałbym na nich trafić. Jeszcze nigdy z nimi nie grałem, więc na ten moment nie wiem w jaki sposób mielibyśmy rozegrać taki mecz.

Określiłeś specyfikę różnych regionów, a jak określiłbyś swoją drużynę? Można odnieść wrażenie, że G2 gra bardzo agresywnie. 

Jesteśmy bardzo agresywną drużyną, która nie boi się podjąć ryzyka. Dzięki temu nasze gry potrafią być stompami w 15-20 minut, gdzie wygrywamy bardzo mocno. Tak samo potrafimy przegrać niektóre gry, co udowodniliśmy m.in. na MSI. Aczkolwiek myślę, że podczas bootcampu na Worldsach chcielibyśmy nieco przystopować z tą agresją i wybierać mniejsze ryzyko. Nie żeby nasza drużyna miała się zmienić i mielibyśmy zacząć grać zupełnie inaczej, ale wolałbym grać troszeczkę wolniej i bardziej liczyć na błędy przeciwnika, niżeli samemu podejmować większe ryzyko. Fakt faktem, na najwyższym poziomie nie każda drużyna popełnia błędy. Oczywiście jest szansa na to, że je popełnią, ale istnieje też możliwość, że to my ułatwimy grę naszymi zagraniami.

Mówisz, że chciałbyś grać wolniej. Od lat mówi się o tobie „First Blood King”, ale ze splitu na split twój współczynnik udziału przy pierwszych zabójstwach jest coraz niższy. Skąd to się wzięło? 

Myślę, że bardziej chodzi o samą grę. Liga Legend zmieniła się przez ostatnie lata. Nie zawsze opłaca się kogoś zabijać i iść po killa, gdy możesz być w innym miejscu na mapie i dzięki temu wygrać grę. Są sytuacje, gdy najłatwiej jest zgankować toplane, bo jest tam tylko jedna postać. Zazwyczaj toplanerzy muszą grać swoją linię agresywnie, aby ją wygrać. Gdy zdobędziesz jedno zabójstwo na topie, a twój bot czy mid przegrywają, bo nie mają presji od leśnika, to może to wyjść bardzo słabo, gdy przeciwny jungler tam jest. Ja sam rozumiem grę bardziej i wolę grać dla drużyny, niż pokazywać się jako “First Blood King”. Chociaż oczywiście chciałbym, żeby to określenie ze mną w jakiś sposób zostało.

To że G2 jest najmocniejszą drużyną w Europie i jedną z najmocniejszych na świecie jest oczywiste. Oczywiste jest też to, że jesteś stawiany jako jeden z najlepszych graczy na świecie. Czujesz jakąś presję z tym związaną?

Osobiście nie przejmuję się tym ani trochę. Nie ma dla mnie znaczenia jak ludzie mnie postrzegają. Tak było już od dwóch czy trzech lat. Już w H2K wiedziałem, że mogę grać lepiej, ale czasami tak się dzieje, że tobie jako drużynie po prostu nie idzie. Oczywiście nie chcę teraz obwiniać moich kolegów z H2K. My jako piątka nie współgraliśmy ze sobą na tyle dobrze, żeby coś z tego było. Wtedy ludzie często wysyłali do mnie wiadomości w stylu: „po co ty streamujesz, powinieneś wziąć się za grę”. Już wtedy wiedziałem, że to co piszą nie jest prawdą i nie powinienem brać tego do siebie. Teraz wiadomości są inne – ludzie mówią, że jestem najlepszym dżunglerem w Europie, że świetnie poradzę sobie na Worldsach. Staram się patrzeć na siebie, swoją grę i drużynę i robię co mogę, żebyśmy stawali się lepsi. 

Streamowanie nie ma na ciebie wpływu? 

Traktuję to bardziej jako inwestycję w przyszłość. Zdaję sobie sprawę, że nie mogę być profesjonalnym graczem przez całe życie i chciałbym w przyszłości zostać streamerem. Dlatego ostatnio zacząłem streamować tylko po angielsku, gdyż wydaje mi się, że ma to większy potencjał. U nas w Polsce ludzie oglądają pajacerkę i “śmichy-chichy” aniżeli dobrą grę. Ja osobiście lubię pooglądać to, co jest śmieszne. Nie zawsze jestem zabawny, więc rozumiem to, że ludzie mogą preferować innych streamerów. Oczywiście staram się dalej traktować moją drużynę na pierwszym miejscu. Nie jest tak, że myślę tylko o streamie. Mam 3-4 dni w tygodniu, gdy gram SoloQ na transmisji, ponieważ i tak bym to robił, a podczas streama jestem w stanie skupić się na grze i w jakiś sposób zabawić moich fanów i widzów. Z YouTubem bywa różnie. Był taki czas, gdy trudno było nagrywać filmy i musiałem często myśleć o tym, żeby je nagrywać. Ostatnio robię to bardziej na luzie. Poza tym znaleźć około godzinę raz na kilka dni, żeby coś nagrać i opublikować nie jest problemem. Moim zdaniem progracz jest w stanie to wszystko połączyć. To samo zaczął robić Caps i inni zawodnicy G2. Caps ma swój kanał na YouTubie, często streamuje, ponieważ widzi w tym potencjał nie tylko do dodatkowego zarobku, ale też do przedłużenia swojej kariery. 

Myślisz już powoli o tym, że niedługo może nastąpić koniec twojej kariery? 

Dotychczas moja kariera szła w górę – byłem w ROCCAT, później w H2K i teraz w G2. Oczywiście były wzloty i upadki. Pierwszy rok w ROCCAT był lepszy niż drugi, w H2K podobnie. W końcu dołączyłem do G2, gdzie to pierwszy był gorszy od drugiego. Zdobyliśmy dwa mistrzostwa i MSI, ale nigdy nie wiadomo co stanie się w przyszłym roku. Może G2 stwierdzi, że jestem na to za stary i wezmą nowego dżunglera, który jest ode mnie młodszy i ma duży potencjał, aby nauczyć się gry. Może nie dogadam się z G2 na temat kontraktu, a może stanie się coś losowego. Dużo rzeczy może się stać. Nie jest tak, że myślę o tym, że przestanę grać, a raczej o zabezpieczeniu, gdyby coś miało się wydarzyć. Na tę chwilę planuję dalej grać, bo myślę, że wciąż jestem dobry. Był to najlepszy rok  w mojej dotychczasowej karierze i głupio byłoby mi odchodzić. Z drugiej strony są tacy zawodnicy, którzy nie mogą już wspiąć się wyżej i odchodzą po takich owocnych latach. Gdybym wygrał Worldsy to miałbym za sobą niesamowity rok, gdzie wygrałbym wszystko co możliwe. Może dobrze byłoby odejść na takiej fali, gdy po prostu jestem najlepszy, niż grać i spaść z tego poziomu.

W takim razie co się w tobie zmieniło? Rok temu osiągnąłeś półfinał Worldsów i to też bardzo duży sukces, ale teraz idziecie po więcej. 

Myślę, że zgrywamy się lepiej z drużyną i wszyscy sobie ufamy. Ja uczę się grać od swojej drużyny, tak jak oni uczą się grać ode mnie. Przez to, że każda z naszych linii jest bardzo utalentowana i każdy z naszych graczy ma wysokie umiejętności, nie muszę przejmować się tym, żeby komuś pomóc. Bardziej gram dla siebie. Jeżeli poprowadzę wczesną fazę gry, to mogę na barkach Capsa czy Perkza pozostawić późniejsze fazy. Mamy inną mentalność w drużynie niż we wcześniejszych zespołach i podczas każdego BO5 czuję, jak z każdą przegraną grą stajemy się lepsi. Jeśli znajdujemy się w sytuacji, gdy jest 1:2, mamy przygotowane wybory na piątą grę i jeżeli wygramy czwartą, to piąta jest tak naprawdę darmowa. Takiej atmosfery jaką mam teraz, nie miałem nigdy. Myślę, że mój sukces w dużej mierze jest zasługą moich teammate’ów i mam nadzieję, że oni myślą podobnie. 

I wydawać się może, że jest to bardzo dziwne, bo tak naprawdę macie zespół złożony z samych gwiazd. Jesteście bardzo mocnymi charakterami, każdy stara się jakoś wyróżnić. Ty, Perkz i Caps wydajecie się być bardzo energiczni i staracie się podgrzewać atmosferę. Łatwo było zgrać te charaktery?

Każdy z nas jest podobny do siebie, więc tak naprawdę nie ma problemu. Są sytuacje, gdy nie zgadzamy się na temat gry, ale dochodzimy do jakiegoś porozumienia. Są też momenty, w których denerwujemy się i wkurzamy na siebie nawzajem, ale zostawiamy to wszystko za sobą, bo musimy wygrywać i być najlepsi. Mieliśmy kilka dni scrimów, które były beznadziejne, bo może staliśmy się zbyt pewni siebie. Przez to graliśmy gorzej. Może też czuliśmy, że jesteśmy najlepsi, więc nie przykładaliśmy aż tak dużej miary do scrimów. Mam oczywiście nadzieję, że to się zmieni w trakcie Worldsów i będziemy starać się w stu procentach. Nie wszyscy widzą jakie problemy ma G2, choć ich tak naprawdę dużo nie ma. Tylko czasami zdarzają nam się różne zgrzyty. 

Mówiłeś, że jak wygrywacie czwartą mapę to jesteście pewni, że piąta też wpadnie na wasze konto. Fnatic zmusiło was dwukrotnie do rozegrania pełnej serii podczas play-offów LEC. Z czego to wynika?

Perkz ma takiego mema drużynowego, że w pierwszej grze musimy się rozgrzać i nie gramy najlepiej, przez co często w niej przegrywamy. Aczkolwiek nie chodzi o to. Myślę, że nasze drafty w pierwszej i trzeciej grze z Fnatic były takie… średnie. Powiedziałbym, że wybieranie Kleda w ciemno, gdy kontrowali nas Jaxem już dwa razy, było troszeczkę bez sensu. Nie mieliśmy też dobrych matchupów na midzie czy bocie. Tak naprawdę drafty to na tę chwilę 75-80% wygrania gry. Gdy masz dobry draft, bardzo łatwo jest wygrać. Jeśli draft jest wyrównany, oba zespoły mają takie same szanse, ale jeżeli na najwyższym poziomie ktoś kogoś zoutdraftował, to mam takie wrażenie, że gra kończy się już na tym etapie. Nie powiedziałbym, że Fnatic nas zoutdraftowało w pierwszej i trzeciej grze, ale mieli ogromną przewagę tak samo, jak my mieliśmy przewagę na czwartej i piątej, czy nawet drugiej mapie

Jest coś, co cię zaskoczyło albo rozczarowało w trakcie letniego splitu?

Największym rozczarowaniem jest właśnie to, w jaki sposób przykładaliśmy się czasem do treningów. Największym zaskoczeniem było prawdopodobnie to, jak trudne były serie przeciwko Fnatic. Osobiście myślałem, że jesteśmy trochę lepsi. Większość błędów, które popełnialiśmy, wynikała z naszych przygotowań, co mam nadzieję poprawi się podczas bootcampu przed Worldsami. Oczywiście Fnatic też się poprawiło i jestem wręcz zaskoczony tym, jak bardzo względem wiosennego splitu. 

Wspominasz o bootcampie przed Worldsami. Czy będzie to standardowe granie SoloQ, scrimy i treningi czy przygotowujecie coś specjalnego?

Treningi będą bardzo standardowe i nic się nie zmieni względem przebywania w  naszym gaming house’ie. Jedyne co może się różnić to fakt, że będziemy spędzać czas razem w Londynie. Jedziemy tam na bootcamp, gdyż nie chcieliśmy podróżować do Korei na dwa tygodnie, po czym od razu wracać i mieć jet laga. Zostając w Europie będziemy scrimować z drużynami, które przyjadą na play-iny oraz na bardzo dobre teamy takie jak Fnatic. Atmosfera jaka będzie panować podczas bootcampu powinna być inna niż zwykle, gdyż będziemy w innym miejscu, a nie w gaming housie. Nie będą to takie szare, codzienne dni. Zawsze jak jeździłem na bootcampy do Korei, gdzie byłem już z pięć razy w swoim życiu, atmosfera się zmieniała. 

Jest coś – jakaś drużyna, bieg wydarzeń – których obawiacie się na tych Mistrzostwach Świata?

Rzeczą której możemy się obawiać jest bardzo trudna grupa. Wierzymy w siebie w BO5, ale w BO1 nigdy nie wiadomo co może się wydarzyć. Jeśli dostaniemy do grupy na przykład drużynę z Chin na drugim rozstawieniu, na trzecim Koreę Południową i jakąś drużynę typu Clutch Gaming, to wyjście z grupy nie byłoby takie proste. To też nie jest coś, o co się martwimy, ale to może nam przeszkodzić. Patrzymy wyłącznie na siebie i nie ma znaczenia z kim gramy. Jeśli jesteśmy na tyle dobrzy, aby wygrać Worldsy, to i tak wygramy z każdym. 

Patrzysz w kierunku dwóch innych zespołów z Europy, czyli Fnatic i Splyce? 

Nie patrzę ani trochę na Fnatic i Splyce. Oczywiście życzę Europie jak najlepiej i gdybyśmy mieli spotkać te drużyny po fazie grupowej, to nie mam nic przeciwko. Patrzymy jednak wyłącznie na siebie. Jesteśmy tak jakby sojusznikami i życzę im jak najlepiej. Dla nas jednak nie ma to żadnego znaczenia czy te drużyny wyjdą z grupy.

Od długiego czasu możemy zaobserwować na waszych i należących do organizacji mediach społecznościowych różne zaczepki, memy i tym podobne. Nawet gdy teraz zostaliście ukarani po akcji ze zdjęciem Wundera, nie zmieniacie swojego tonu wypowiedzi. To tylko taka medialna gra czy staracie się pracować na wizerunek takiego „luzaka ligowego”?

Ja i Wunder bardzo lubimy World of Warcraft, a on przed play-offami grał w niego non stop. Dzień przed meczem z Fnatic w Atenach też cały dzień „maniaczył” w tę grę. Kara pojawiła się nie przez to że grał, ale przez to, że pojawiło się zdjęcie, gdzie gra w niego na komputerach Riotu. To niedozwolone. Nie chodzi o to, że jesteśmy takim luzackim teamem, ale po prostu nie przejmujemy się tym, co robią inni. Jeśli Wunder chce spędzić cały dzień na graniu w WoW-a, to ufam mu na tyle, że będzie najlepszym toplanerem i poradzi sobie na scenie. Jeśli potrzebuje tego, żeby ochłonąć od Ligi i pograć w coś innego, to może to zrobić. Bardzo lubimy chodzić razem na obiady, do kina czy po prostu opuszczać gaming house, by zbliżyć się do siebie jako drużyna, ale i tak dalej gramy bardzo dużo, a nawet więcej niż inni.

Wspominaliśmy już, że ten sezon był wręcz niemożliwie udany dla was, bo takie rzeczy się po prostu nie zdarzają. Czujesz się spełniony jako zawodnik?

Worldsy to coś, co zawsze chciałem osiągnąć i każdy gracz powiedziałby, że chciałby je wygrać. W końcu to największa chwała, jaką można osiągnąć w League of Legends. Moje nastawienie nie zmieniło się, mimo tego, że mam tytuł podwójnego mistrza Europy i mistrza MSI. Nie jest tak, że siedzę na kanapie i w jakikolwiek sposób o tym myślę. Nie gram SoloQ i nie podchodzę do graczy tak, że myślę: „o, ty jesteś słaby, bo ja wygrałem trzy razy, a ty jesteś gorszym graczem”. Mam takie nastawienie jakie miałem. Dalej staram się być najlepszym zawodnikiem i mam nadzieję, że pokażemy to razem z drużyną na Worldsach. Czy uda nam się wygrać – zobaczymy. Ja czuję się pewny siebie, aczkolwiek też nie chcę powiedzieć, że na pewno wygramy, bo nie wiadomo co się stanie.

Nie patrząc na Worldsy – macie już ustalony cel na kolejny sezon?

Nie myśleliśmy jeszcze ani troszeczkę o następnym sezonie. Na razie liczą się wyłącznie Worldsy. 

I mam nadzieję, że uda wam się wygrać i pokazać, że jesteście najlepszą drużyną na świecie, a ty pokażesz się w pełnej okazałości. Jest coś, co chciałbyś przekazać swoim fanom? 

Chciałbym podziękować wszystkim fanom za wspieranie mnie oraz G2. Mam nadzieję, że dalej będziecie to robić. Pokażemy się z jak najlepszej strony na Worldsach. Chciałbym przeprosić za to, że nie ma na razie polskich streamów, ale chciałbym skupić się na streamach po angielsku. Jak mówiłem, więcej ludzi może mnie oglądać, bo mam też fanów za granicą. Angielski, którym się posługuję jest bardzo prosty, więc liczę na to, że Polacy dalej będą mnie oglądać i wspierać. To nie tak, że was porzuciłem czy coś takiego. 

Fot. G2 Esports