I to byłoby na tyle – Virtus.pro spada z ESL Mistrzostw Polski

I to byłoby na tyle – Virtus.pro spada z ESL Mistrzostw Polski

20.11.2019, 18:54:00

Dwa sezony trwał drugi związek Virtus.pro z ESL Mistrzostwami Polski. Wcześniej o nieobecności reprezentantów rosyjskiej organizacji decydował brak czasu i ważniejsze turnieje, teraz odpadają po fatalnej fazie grupowej, w której zajęli siódme miejsce. Przypomnijmy tylko, że wśród uczestników tego etapu jest osiem ekip.

Pamiętacie wiosenną edycję ESL MP? Wówczas podopieczni Jakuba „kubena” Gurczyńskiego ledwo co awansowali do play-offów. Po fazie zasadniczej zajmowali szóste miejsce, mając tylko dwa punkty więcej od siódmego ERROR 404 by Codewise. Na LAN-ie jednak się pojawili, a nawet dotarli do wielkiego finału, pokonując kolejno AGO Esports i x-kom team. W meczu o pierwsze miejsce przegrali z Aristocracy, ale patrząc na początek sezonu – tytuł wicemistrza to i tak spory sukces.

Z tego powodu z dystansem patrzono na kolejne remisy i porażki w jesiennych ESL Mistrzostwach Polski. Czas mijał, a Virtus.pro nadal okupowało dolne miejsca tabeli. Ostatniego dnia zmagań na koncie ma tylko dwie wygrane mapy z Izako Boars i x-kom AGO. Do tego cztery remisy i sześć przegranych, co łącznie daje 10 punktów. Do rozegrania pozostał już tylko dwumecz przeciwko Illuminar Gaming, ale wiadomo, że w przypadku Snaxa i jego kompanów nie będzie miał on większego znaczenia.

Po tym jak iHG zdobyło punkty w starciu z x-kom AGO, Virtusi są już pewni siódmej lokaty w tabeli. Ta nie tylko nie daje awansu do play-offów, ale przede wszystkim oznacza spadek z ligi. Spadek do zamkniętych kwalifikacji, co w przypadku takich zawodników, jacy reprezentują rosyjską organizację, jest ogromną kompromitacją.

Kilka tygodni temu o podejście do ESL MP pytaliśmy trenera VP. Mówił wtedy:

Kiedyś Adrian Kostrzębski namawiał nas do zagrania w ESL Mistrzostwach Polski i tłumaczyłem mu jak to wygląda – kiedy mieliśmy np. mecz w ECS, a po nim kolejny w ESL MP, to wiadomo, że bardziej skupialiśmy się na tym pierwszym. Potrzebowaliśmy punktów do rankingu, więc poświęcaliśmy dzień czy dwa na przygotowania do tego starcia. Dla naszych rywali na polskiej scenie to właśnie pojedynek przeciwko nam był ważniejszy, nastawiali się na to, by nas pokonać, udowodnić coś sobie, rodzimej scenie czy kibicom. Dla takich ekip ESL MP mają po prostu większe znaczenie i dlatego w fazie zasadniczej poprzedniego sezonu nasza gra wyglądała tak słabo. Może kiedyś się to zmieni i esport pójdzie śladem sportu, że z lokalnych rozgrywek najlepsza drużyna awansuje na jakąś prestiżową imprezę. Nie uważam jednak, że polskie zmagania będą tak ważne. I tu nie chodzi o nagrody, ale po prostu o to, że lepiej pojechać na międzynarodowy turniej, by łapać doświadczenie i punkty.

I z jednej strony ma rację – najlepsze drużyny rozliczane są ostatecznie za postawę w Europie. To normalne nie tylko w esporcie, ale i w innych dyscyplinach, a przede wszystkim w piłce nożnej. Lokalne rozgrywki są ważne, bo skierowane do rodzimych kibiców, z którymi trzeba mieć kontakt, ale to najważniejsze turnieje na świecie mają znaczenie. A jak spojrzymy na wyniki Virtus.pro poza krajem, to też nie robią szału.

Przypomnijmy sobie tylko bilans w ESEA Mountain Dew League, w którym polska drużyna uplasowała się na 16. miejscu. Wygrała tam tylko 5 z 12 meczów. Do tego dorzuciła kilka mieszanych wyników w ECS i lepszą postawę w turniejach LAN-owych, bo z phrem w składzie docierała do top 4 wszystkich imprez, na których się pojawiła. Tylko czy to wystarczające pocieszenie?

Średnio. Nie oszukujmy się, ale pozycja nr 7 w lidze, w której występuje osiem polskich zespołów, nikogo nie zadowala. I nie chodzi tu nawet o graczy pokroju Snaxa, snatchiego czy MICHA, ale także ekipy, które do takich rozgrywek docierają z otwartych kwalifikacji. Kogo zadowoliłoby przedostatnie miejsce?

Nie zdziwimy się więc, jeśli Virtus.pro zrezygnuje z walki w zamkniętych kwalifikacjach do kolejnego sezonu ESL Mistrzostw Polski. Po co się męczyć, psuć słaby już PR, a przy okazji tracić czas na rozgrywki, z których nie otrzymuje się nie tylko punktów w rankingu HLTV, ale także pieniędzy? No chyba, że kogoś zadowala 5000 złotych za siódme miejsce.  

Taką sumę można wykorzystać np. na miłe spędzenie weekendu, w którym najlepsze drużyny walczyć będą o kolejny tytuł mistrza kraju.

Fot. DreamHack / Alex Maxwell

Tagi:
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze