Goofy: Czas nie jest naszym sojusznikiem, ale każdy chce wykorzystać szansę

Goofy: Czas nie jest naszym sojusznikiem, ale każdy chce wykorzystać szansę

08.02.2021, 18:43:51

Oficjalnie trenujemy razem od około dwóch tygodni. Aktualny stan można na pewno określić mianem placu budowy, bo co prawda jestem przygotowywany na niektóre pozycje mynia, ale wiele aspektów jest również dostosowywanych pod mój styl. Nadal zmieniamy dużo rzeczy na mapach, żebym też czuł się komfortowo i można było mnie wykorzystać w odpowiedni sposób – mówił nam Krzysztof „Goofy” Górski. Z nowym reprezentantem Wisły All in! Games Kraków porozmawialiśmy również o czasie spędzonym w PACT, ofertach w trakcie polskiej szufli oraz przygotowaniach do play-innów IEM Katowice 2021. 

Na potrzeby uporządkowania rozmowy chciałbym zacząć od twojego rozstania z PACT. Jak wyglądał proces decyzyjny, w wyniku którego pożegnałeś się z organizacją po ponad rocznej przygodzie? 

Można śmiało powiedzieć, że była to decyzja drużynowa. Nie odszedłem z własnej inicjatywy, ani nie zostałem wyrzucony. Grało nam się co prawda dość dobrze, myślę, że wspólny okres był całkiem udany, ale nie ma co się oszukiwać – wyniki na pewno nie były dla wszystkich tak satysfakcjonujące, jakby mogły. Chłopaki znaleźli opcję transferową, która by do nich pasowała i chcieli spróbować czegoś nowego. 

Moim zdaniem dla ciebie samego to też był odpowiedni moment na zmianę środowiska. W 2020 roku pozbyłeś się wszak łatki wielkiego talentu i zostałeś pełnoprawnym panem zawodnikiem. Nie czułeś prywatnie, że czas poszukać dla siebie nowych wyzwań?

W Polsce nigdy wcześniej nie było aż tak dużej karuzeli transferowej, więc na pewno był to dobry moment na zmiany. Roszady kadrowe w poszczególnych ekipach sprzyjały mojej sytuacji, bo ofert pojawiło się naprawdę sporo. Teoretycznie zostałem bez drużyny, ale już kilka dni później mogłem mieć nowy dom. 

Zakładam, że oferta z Wisły nie była jedyną. Propozycje spływały tylko z polskiego podwórka, czy może pojawiła się szansa na przenosiny do międzynarodowej piątki? 

Zagranicznych ofert nie było, a przynajmniej nie pojawiło się nic, co by mnie w jakimkolwiek stopniu interesowało. Jeżeli chodzi o Polskę, to propozycji było sporo. Nie będę oczywiście wymieniał nazw organizacji, ale wybór był duży. Miałem pozytywny ból głowy. 

Na łamach eweszlo.pl raportowaliśmy zainteresowanie ze strony szwedzkiej organizacji 9INE, która miała podjąć rozmowy ze składem, w którym miałeś się znaleźć między innymi ty, GruBy czy byali. Dziś już oczywiście wiadomo, że nie będzie biało-czerwonego składu pod skandynawską banderą, ale jestem ciekaw, czy doniesienia źródeł dotyczące twojej osoby w tym kolektywie były prawdziwe. 

Temat rzeczywiście był obecny, ale do konkretów nigdy nie doszło. W tekście zgadzali się wymienieni zawodnicy oraz organizacja, ale błędnym założeniem było to, że trenujemy ze sobą, przygotowując się do sezonu. Wszystko skończyło się na wstępnych rozmowach z menadżerem 9INE. 

Wracając do tematu PACT – dla samej organizacji był to chyba w gruncie rzeczy jeden z lepszych okresów w historii. Trochę powodów do zadowolenia na pewno się znalazło, a nikt nie odbierze wam tego, że przez długi czas szliście w dobrym kierunku. 

Myślę, że dobrze wykorzystaliśmy otrzymany czas i z MINISEM poczyniliśmy znaczny postęp. Najbardziej boli oczywiście to, że nie wykorzystaliśmy okazji i nie dostaliśmy się na najbardziej znaczące turnieje. Mieliśmy predyspozycje do tego, żeby dotrzeć wysoko, ale jak to często bywa – ciągle brakowało kropki nad i. Kiedy porównuje jednak 2020 i 2019, to nie mam złudzeń, że był to dla mnie dużo lepszy rok. Niedosyt jest, ale to dobrze, bo nakręca mnie to do dalszej pracy. 

Takie momenty jak te podczas kwalifikacji IEM New York musiały pozostawić niedosyt. Jesteś w stanie nazwać jedną rzecz, której wam wtedy zabrakło? 

Zabrakło chłodnej głowy. Popełniliśmy sporo przedszkolnych błędów, bez których udałoby się wywalczyć awans. 

Na osłodę przyszło kilka sukcesów na krajowym podwórku. Dwa razy święciliście triumf w Esport Tour Pro, ale chyba najważniejszym zwycięstwem był obroniony tytuł mistrzowski Polskiej Ligi Esportowej. Zwłaszcza że na końcu pokonaliście faworyzowane Illuminar Gaming. 

Utarcie nosa IHG było jednym z najprzyjemniejszych momentów 2020 roku. Wiedziałem, że udowodniliśmy coś nie tylko naszym kibicom, ale wszystkim entuzjastom polskiego Counter-Strike’a. PLE było dobrym zwieńczeniem sezonu, bo pokazaliśmy wszystkim, że też możemy zaprezentować się z dobrej strony, gdy przychodzi do walki na krajowym podwórku. 

Jak oceniasz swój rozwój indywidualny? Dzisiejszy Goofy znacznie różni się od tego, który w połowie 2019 opuszczał x-kom team? 

Kluczową kwestią jest chyba to, jak diametralnie zmieniła się moja znajomość gry. Moje zrozumienie rozgrywki jest teraz na zupełnie innym poziomie, zacząłem być świadom nawet minimalnych czynników, które wpływają na funkcjonowanie drużyny i formę indywidualną. Potrafię się też znacznie lepiej przygotować do poszczególnych meczów. Duża w tym zasługa lunAtica i darko, którzy nauczyli mnie jak uzyskać choćby najmniejszą przewagę nad rywalem. 

Twój angaż w Wiśle All in! Games Kraków to dla mnie dopełnienie pewnej historii. Pamiętam, że zimą 2019 roku nie ukrywaliście z jedqrem, że bardzo dobrze wam się współpracowało. Sam Grzegorz mówił nawet o tym, że chciał cię zaangażować w adwokacik, który krótko później uległ transformacji w dzisiejszą Wisłę. 

Z Grzesiem bardzo się lubimy i mamy sporo dobrych wspomnień. Powrót do wspólnej gry na pewno cieszy i ta perspektywa bez dwóch zdań miała dla mnie znaczenie. Wcześniej postawiłem na stabilność i pewną ofertę, bo adwokacik nie był wówczas w fazie zaawansowanych rozmów z żadną organizacją. Najważniejsze, że po nieco ponad rocznej przerwie znów będziemy mieli okazję rywalizować ramię w ramię. 

Czyli można powiedzieć, że obecność jedqra w Wiśle wpłynęła na twój wybór zespołu? 

Nawet nie sama postać jedqra, ale wszystkich graczy. Wcześniej nie występowałem tak naprawdę tylko ze SZPEREM. Z każdym z chłopaków mam dobre relacje i na przestrzeni ostatnich lat utrzymywaliśmy kontakt. 

Goofy-ponczek-wisla-all-in-games-krakow

Fot. Wisła All in! Games Kraków / Łukasz Twardowski

Swoje zrobiła też pewnie obecność Loorda. Wcześniej miałeś okazję rozwijać się pod okiem IMD, który też miał niezły bagaż doświadczeń, oraz VinSa, który jest raczej trenerem nowej generacji. Ogromna wiedza Mariusza może być kluczowa dla twojego dalszego rozwoju. 

Po pierwszych treningach jestem w stanie powiedzieć, że Loord ma naprawdę świetne podejście do tematu i widać od razu, że jest bardzo doświadczony. Co do IMD, to myślę, że jeszcze w czasach Venatores uczył się wszystkiego razem z nami, podobnie jak VinS w PACT. Vincent bardzo się przykładał i zaangażowania nikt nie może mu odmówić. U Mariusza z kolei bardzo mocno czuć, że sam grał w Counter-Strike’a na najwyższym poziomie i jego spojrzenie jest niesamowicie wartościowe. 

A jak wygląda pomysł Loorda i całego zespołu na ciebie w drużynie? Zajmiesz większość pozycji, za które wcześniej odpowiadał mynio, czy jednak wiele schematów zostanie przebudowanych? 

Oficjalnie trenujemy razem od około dwóch tygodni. Aktualny stan można na pewno określić mianem placu budowy, bo co prawda jestem przygotowywany na niektóre pozycje mynia, ale wiele aspektów jest również dostosowywanych pod mój styl. Nadal zmieniamy dużo rzeczy na mapach, żebym też czuł się komfortowo i można było mnie wykorzystać w odpowiedni sposób. 

Tym bardziej cieszy, że pomimo trudnej sytuacji udało się zorganizować bootcamp. Jakie wrażenie zrobił na tobie ośrodek treningowy na stadionie Wisły Kraków? 

Warunki są idealne do pracy. Wszyscy bardzo o nas dbają, atmosfera jest naprawdę przyjemna, a widoczki na stadion dodają klimatu. 

Dobrze odnalazłeś się chyba w roli aktora. Film z okazji twojego transferu do Wisły zrobił fajne wrażenie. 

Duża w tym zasługa Jeremiego, który świetnie to wszystko zmontował. W ogólnym rozrachunku lubię się z kamerą i aparatem, więc przyjemnie było stworzyć coś fajnego! 

Po kilku miesiącach ze SZPEREM poznasz też pewnie tajniki życia modela i tylko czekać, aż będziesz reklamować środki piękności!

Oj tak, będę się ładnie uśmiechał i marki będą walić drzwiami i oknami! 

Na to jeszcze przyjdzie czas, a teraz skupmy się na play-inach IEM Katowice 2021. Do pierwszego meczu zostało nieco ponad tydzień, a wy trafiliście na jednego z najtrudniejszych rywali w stawce. Spotkanie z Virtus.pro będzie ciężkim kawałkiem chleba. 

Virtusi mają świetnie ułożoną grę. Każdy, kto śledził ich w ubiegłym roku, wie, jak duży progres poczynili od momentu, w którym do składu dołączył YEKINDAR. Są bardzo mocną formacją, ale my podchodzimy do turnieju z pozycji underdoga i na pewno możemy ich zaskoczyć. Szykujemy kilka niespodzianek i mam nadzieję, że uda się ich zaskoczyć. 

Dla wielu osób to spotkanie od razu nabrało symbolicznego znaczenia. Virtus.pro, IEM Katowice, polska formacja po przeciwnej stronie. Pojawiają się podświadomie myśli o wadze meczu, czy przez upływ czasu nie ma to już żadnego znaczenia? 

Upłynęło na tyle dużo czasu, że w ogóle nie podchodzę do tego meczu na podłożu emocjonalnym. Virtus.pro od dawna nie ma już zbyt wiele wspólnego z Polską, a wieczne rozgrzebywanie przeszłości nie ma żadnego sensu. Rozumiem oczywiście ludzi, którzy tak na to patrzą, ale czas najwyższy napisać nowe historie. 

Realnie patrząc, będzie jednak bardzo ciężko. Nie tylko jesteście świeżo po zmianach kadrowych, ale dodatkowo po drugiej stronie barykady napotkacie praktycznie samych wyżej notowanych rywali. 

Nikt nie ma złudzeń. Wiemy doskonale, że z tak krótkim czasem na przygotowania łatwo nie będzie. Gdybyśmy trenowali w tym składzie trzy miesiące, to wówczas każdy na pewno byłby bardziej pewny siebie, ale nie ma sensu szukać wymówek. Otrzymaliśmy szansę i każdy jest niezwykle zdeterminowany, by ją wykorzystać. Jestem dobrej myśli i wierzę, że możemy powalczyć z każdym. Główna faza IEM Katowice 2021 to marzenie nas wszystkich i zrobimy wszystko, by to marzenie dogonić. 

Na koniec najprostsze z możliwych pytań. Czego życzyć Goofiemu w 2021 roku? 

Dużo uśmiechu i szczęścia. Może jeszcze zdrowia, bo to w sumie najważniejsze. 

goofy-wisla-krakow

Fot. Wisła All in! Games Kraków / Łukasz Twardowski

Mam wrażenie Krzysiek, że ty i tak zawsze się uśmiechasz, więc niech będzie po prostu szczęście i zdrowie! 

Niech będzie i tak! 

Fot. Wisła All in! Games Kraków / Łukasz Twardowski

Tagi:
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze