Frankie Ward: Dla mnie Counter-Strike to najlepszy esport na świecie
CS:GO
KOBIETY W ESPORCIE
League of Legends
Pozostałe
Wywiady

Frankie Ward: Dla mnie Counter-Strike to najlepszy esport na świecie

16.03.2019, 15:27:00

Jak sama mówi, do świata gamingu trafiła dość przypadkowo. Szybko jednak uświadomiła sobie, że nie chce już robić niczego innego. Zaczynała w roli producenta, by następnie zawojować esportowy świat jako prezenterka i ekspertka od wywiadów. Błyskawicznie stała się ulubienicą publiczności, a jej ostatnie występy na Majorze w Katowicach i podczas LEC sprawiły, że pokochały ją tysiące ludzi. Przed wami rozmowa z Frankie Ward. Zapraszamy do lektury!

Pełniłaś już rolę reportera, redaktora, producenta, prowadzącego, prezentera… Mógłbym kontynuować, ale muszę cię o to zapytać. Jest coś, czego nie potrafisz?

Jestem fatalną tancerką. (śmiech) Streamuję Just Dance, więc to nieprawda. Jestem bardzo słaba w wielu grach.

Przed Twoją przygodą w Twitchu miałaś okazję pracować dla wielu brytyjskich mediów, jak np. BBC, ale wówczas występowałaś nie jako prezenterka – pełniłaś nieco inną rolę.

Prezenterką na pełen etat zajęłam się niecały rok temu. Uwielbiam być producentem. Bardzo chciałam prezentować, ale nie mogłam odnaleźć tego, co mogłabym realizować, więc kiedy pojawiła się okazja, by wkroczyć do świata gamingu, w pewnym sensie przypadkowo zdarzyło się, że tym właśnie się zajęłam. Potem uświadomiłam sobie, że nie chce robić niczego innego.

Pierwszy kontakt z esportem miałaś w 2016 roku, kiedy przyszło ci wyprodukować transmisję z ćwierćfinałów Worldsów dla BBC, więc wszystko zaczęło się od League of Legends. Miałaś wcześniej kontakt z LoL-em? Jak w ogóle doszło do tego, że byłaś za to odpowiedzialna?

Nie grałam regularnie w League of Legends. Pełniłam rolę Senior Producera cyfrowej relacji, więc do moich obowiązków należało skompletowanie obsady komentatorów, która odpowiadała za transmisję Worldsów. Potem skończyło się na pisaniu tekstów, więc mieliśmy transmisję, a pod nią znajdowały się aktualizacje tekstowe, które były na wyłączność platformy BBC. Współpracowałam z casterem o nicku Pulse, wówczas pracował on dla Riotu. Pracowałam z nim i musiałam po prostu nauczyć się tej gry. W trakcie naszej transmisji przeglądałam Reddita w poszukiwaniu feedbacku i innych wskazówek.

Prowadziliśmy mniej skomplikowaną wersję transmisji i wówczas zdałam sobie sprawę, że nie wszystko mogło być dla odbiorców zrozumiałe, więc zaczęłam również tworzyć poradniki, które uświadamiały, co dzieje się na ekranie. I w ten oto sposób poznałam League of Legends. Nauczyłam się tej gry tydzień przed samym wydarzeniem, bo pracowałam nad wieloma projektami. Przez jakiś czas nie grałam w LoL-a, bo próbowałam opracować format transmisji i uformować zespół komentatorów.

Podobno to właśnie dzięki temu eventowi zdałaś sobie sprawę, że chcesz rozpocząć karierę w gamingu. Dlaczego akurat gaming?

Bo właśnie wtedy uświadomiłam sobie, że mogę tego dokonać, a zawsze przecież grałam w gry. Strasznie dziwnym przeżyciem była moja obecność na Wembley, produkowanie transmisji z ćwierćfinałów z Worldsów, bycie otoczonym przez wszystkich tych ludzi i uświadomienie sobie, że kariera w gamingu to znacznie więcej niż tworzenie gier czy ich recenzowanie. W tamtym momencie nie myślałam zbyt wiele o tym, co to może być. Po prostu lubiłam gry i lubiłam w nie grać. Tak naprawdę nigdy nie rozważałam tego, że będę mieć pracę w branży gamingu, nigdy nie przyszło mi to na myśl.

Dopiero w tamtym momencie uświadomiłam sobie, że naprawdę lubię ludzi, z którymi pracuję. Bycie producentem w muzycznym radiu jest w pewnym sensie dużo trudniejsze niż bycie producentem w gamingu, bo nawet jeśli jest to kilkumiliardowa branża, co znacznie przewyższa branże filmową czy muzyczną, nie ma tam takiego snobizmu, jaki możesz spotkać w muzyce. Ludzie z branży muzycznej mają o sobie strasznie wysokie mniemanie – oczywiście nie każdy, ale są takie przypadki.

Przez lata próbowałam się dostać do Radio 1, czyli największej radiostacji muzycznej na Wyspach i wielokrotnie miałam złamane serce. Kiedy natomiast chciałam spróbować swoich sił w gamingu, przyjęto mnie z otwartymi ramionami i obecnie pluję sobie w brodę, że nie odkryłam go wcześniej. Nie wiem, czemu próbowałam robić coś, co tak naprawdę mnie nie chciało, w momencie gdy gaming brał mnie bez zastanowienia.

Podjęcie pracy w Twitchu było Twoim pierwszym krokiem w świecie gamingu. Dlaczego postawiłaś akurat na tę firmę?

Odkryłam Twitcha właśnie przez League of Legends, bo właśnie tam wszyscy śledzili transmisję, a ja robiłam research i zerkałam na ich działania. Podczas naszej relacji na BBC skupiliśmy się na tym, by obniżyć barierę wejścia dla nowych oglądających, bo League of Legends jest strasznie ciężką do oglądania grą, jeśli wcześniej w niego nie grałeś. Nie wiesz na przykład, czym jest buff Barona. Kiedy robiłam research, odkryłam forum na Reddicie i właśnie Twitcha jako platformę.

Potem zastanawiałam się z kolei, jaki będzie mój następny krok po odejściu z BBC i pierwszym miejscem, o którym pomyślałam, był właśnie Twitch. W BBC byłam już wówczas cztery lata i było coraz ciężej i ciężej, by trafić gdzieś wyżej. Moja praca była zresztą bardzo łatwa, nie była dla mnie wyzwaniem. Z czystej ciekawości trafiłam więc na stronę Twitcha i okazało się, że mają wolne stanowisko – to było parę miesięcy po moim wydarzeniu LoL-a. Posada nazywała się Product Manager i postanowiłam na nią aplikować. Przeszłam pięć rozmów kwalifikacyjnych, a jedna z nich szczególnie zapadła mi w pamięci. Pamiętam, że byli zaskoczeni, że grałam w gry. Byli mną zainteresowani ze względu na moją przeszłość w BBC, a ja byłam zainteresowana nimi ze względu na aspekt gier, więc to była fajna wymiana.

Wniosłam tam dyscyplinę, której nauczyłam się w BBC i w pewnym sensie dostosowałam ją do tamtejszej widowni. To była kompletnie inna platforma – trzeba było nauczyć się ekosystemu Twitcha i funkcjonowania systemu, poznawać deweloperów gier, zapraszać ich do prezentowania swoich produktów na scenie. Wdrażałam także partnerów Twitcha w rolę hostów, a oni potem byli prezenterami w moich produkcjach. Dodatkowo w końcu mogłam realizować swoje własne formaty.

Być może wielu polskich fanów nie zdaje sobie sprawy, ale odpowiadałaś także za produkcję na największych gamingowych eventach, jak np. na gamescomie czy Poznań Game Arena. Jak to wyglądało? Co było w tej pracy najtrudniejsze?

Opowiem Ci o Poznaniu, bo byłam tam parę razy. Współpracowałam tam z Wojtkiem (Asterem – przyp. red.), który był polskim Partnership Managerem. Nie tak dawno opuścił Twitcha, więc muszę do niego napisać, bo spotkałam go w Katowicach i nie zdążyłam się pożegnać. Tak czy siak – byłam w Poznaniu parę razy. To był element kolaboracji z Poznań Game Arena i razem z Wojtkiem współpracowałam w kwestii znalezienia odpowiednich partnerów, którzy potem pojawiali się na scenie, a także działałam w aspekcie samych gier (pozdrowienia dla Tomasza z XBOX-a).

Razem z Wojtkiem pracowałam nad harmonogramem i jednym z moich ulubionych wspomnień z pracy dla Twitcha było to, że mieliśmy parę różnych partnerów. Jednym z nich była Brunecia, jedna z moich ulubionych partnerek Twitch w Polsce. Zrobiłyśmy razem segment Just Dance i publika oszalała – wszyscy wstali i powtarzali ruchy ludzi na scenie. To było niesamowite i bardzo mi to zaimponowało! Byłam wniebowzięta, że publiczność tak się w to zaangażowała. Być może jeżeli ktoś pomyśli o Just Dance, powie od razu: „ach, to dla dzieci i dziewczyn”. Tak naprawdę nie! Bo Just Dance może być naprawdę niezłą rywalizacją. Streamowałam Just Dance i gram dla punktów, a nie dlatego, żeby dobrze wyglądać. Chłopacy również lubią potańczyć. Za każdym razem kiedy organizuję u siebie imprezę, wszyscy gramy w Just Dance – to świetna gra. Moją ulubioną piosenką w ostatniej odsłonie jest polskie „Miłość w Zakopanem” w wykonaniu Sławomira – mój taniec można zresztą znaleźć na moim kanale YouTube.

Inną rzeczą, którą odkryłam pracując na PGA, a zwłaszcza podczas pierwszego roku, był Izak. On był i nadal jest największym polskim streamerem, jest niesamowity. Ale nie mogę sobie wyobrazić, jak to jest nim być. To polski Ninja, cieszył się ogromną popularnością w Polsce zanim Ninja stał się tym, kim jest dzisiaj. Pamiętam, że Izak miał ze sobą ochronę, kiedy trafił na naszą scenę. U nas komentował akurat EPICENTER i w pewnym momencie musiał skorzystać z łazienki, ale akurat wtedy ochrony nie było w okolicy, więc po prostu eskortowałam go i stanęłam przed drzwiami, żeby nikogo nie wpuścić. Izak mnie o to nie poprosił, ale wiedziałam, że jeżeli chcę go mieć na scenie o czasie, muszę to zrobić. (śmiech) Stałam po prostu na zewnątrz łazienki i nikogo nie wpuszczałam. Jedyne polskie słowo, jakie wtedy znałam było: „Idź”. Cały czas mówiłam więc: „idź, idź, idź”.

Dowiedziałem się, że w tamtym okresie zdarzało ci się zastępować prezenterów, którzy potrzebowali przerwy.

Jasne. Wcześniej wrzucałam jakieś małe filmy na YouTube i inne tego typu rzeczy, kiedy byłam w BBC – po prostu parę różnych aktywności na boku, przeprowadzałam wywiady z komikami, tworzyłam interkatywne wideo i wszystko to lądowało na moim kanale. Ale w kwestii transmisji na żywo z produkcją z prawdziwego zdarzenia, był to mój pierwszy raz.

A ten nastąpił na Insomnia 58 w Birmingham. To wydarzyło się sześć tygodni po dołączeniu do Twitcha. Hostowałam wspólnie z Nysirą aka Marcellą de Bie. Po prostu weszłam z nią na scenę i zrobiłam może jeden wywiad z kimś z CS:GO, a oprócz tego zamknęłam występ po turnieju Overwatcha, ale w zasadzie powiedziałam tam parę słów. Pamiętam końcówkę dnia, kiedy prowadziliśmy transmisję z Overwatcha. Biegałam po całej scenie i byłam straszna. Za dużo się ruszałam. Pamiętam, że później to sobie oglądałam i powiedziałam do siebie: „O mój boże, co ty wyprawiałaś?”.

Mój kolejny raz na scenie również wydarzył się w Birmingham, ale tym razem przy okazji EGX. Mieliśmy do dyspozycji dwóch prezenterów i cztery dni pracy, które trwały od ośmiu do dziesięciu godzin, więc wskakiwałam na scenę, by dać odpocząć prezenterom, zamiast zostawiać ich samych, bo przez dwadzieścia minut musieli rozmawiać o grze, w którą nie grali. Jestem oprócz tego fanką Final Fantasy, więc mogłam przemycić jakąś wiedzę na temat gry, bo moich dwóch prezenterów nie wiedziało o tym zbyt wiele.

Zaledwie rok później zaczęłam prezentować regularnie i wówczas odpowiadałam za show The Bridge, który był transmitowany na Ginx TV na całym świecie. To było naprawdę niesamowite, bo wszystko odbywało się na żywo. Co każdy czwartek wychodziłam ze swojego biura, wsiadałam do metra i biegłam do studia, by zrobić dwie godziny show, a potem cierpieć ze zmęczenia w piątek. To była bardzo cenna lekcja. Pełniłam rolę współprowadzącej, ale potem miałam okazję występować jako główna prowadząca w zastępstwie za kogoś innego i to było dla mnie niesamowite przeżycie, bo oprócz  Franka, który pojawiał się tam regularnie, byli tam również Machine i OJ Borg. To było rewelacyjne, ale podziwiałam wówczas Machine’a i OJ Borga. Z samym OJ-em miałam okazję współpracować przy okazji Majora w Katowicach i trzeba przyznać, że jest niesamowity. Wiele nauczyłam się po prostu oglądając go czy rozmawiając z nim.

Potem stworzyłam swój showreel, miałam swoją agencję, ale nie wykonywałam wówczas dużo zleceń, a później niespodziewanie złożyło się tak, że zrezygnowano z mojej posady w Twitchu, więc byłam gotowa, by iść dalej.

Co się stało, że musiałaś opuścić Twitch?

Nie miałam wpływu na decyzję o odejściu z Twitcha. Stało się tak, bo w marcu ubiegłego roku ucięli parę etatów, nie wiem ile, ale studio, w którym pracowałam, częściowo oberwało, więc myślę, że było to około dziesięć posad, w tym także moja. Całe szczęście byłam jedyną osobą z Europy, która musiała odejść, więc jestem za to wdzięczna, bo ludzie w tamtym biurze byli i nadal są moimi przyjaciółmi.

Nadal mam bardzo, bardzo dobre relacje z Twitchem, jestem ich partnerem, wciąż krwawię na fioletowo i jestem w ich kwestii strasznie ortodoksyjna. Wszystko wyszło bardzo dobrze i tak naprawdę miałam parę propozycji rozmów kwalifikacyjnych na inne posady w Twitchu. Mogłam tam potencjalnie pozostać, ale spytałeś, dlaczego odeszłam – dlatego, że byłam w trakcie rozmów dotyczących PC Gaming na E3 i pełniłam rolę prowadzącego panel na NHL w maju w Sztokholmie, a dodatkowo było jeszcze kilka innych ofert, które musiałam odrzucić ze względu na mój etat w Twitchu. Miałam więc przeczucie, że może powinnam spróbować uczynić bycie hostem moją pracą, miałam też oszczędności, więc pomyślałam: „Wiecie co, dam z siebie wszystko od maja do września, to będzie okres, po którym przekonam się, czy to wypali”.

Poprowadziłam więc show PC Gaming na targach E3 i to w pewnym sensie odmieniło moje życie. Zdarzały się jednak momenty po opuszczeniu Twitcha, a zwłaszcza w kwietniu, że leżałam na podłodze odchodząc od zmysłów, myśląc: „o mój boże, co ja robię? Tęsknię za moimi przyjaciółmi w biurze i jak ja w ogóle tego dokonam?”. Przez chwilę byłam w szoku, ale potem przyszedł maj i krzyknęłam: „jedziemy!”. Od tego czasu nie miałam przestoju za wyjątkiem okresu świątecznego, kiedy nie miałam zbyt dużo pracy i ponownie zaczęłam panikować. (śmiech) Teraz żałuję, że nie wykorzystałam tego czasu lepiej i nie ukończyłam God of War, bo znowu robi się szalony okres. Nie mam w ogóle czasu poza tym weekendem i to jest zwariowane. (śmiech)

Pracowałaś m.in. na turniejach PUBG, LoL-a, NHL, Hearthstone’a i CS:GO – po raz kolejny udowadniasz, że nic nie jest Ci straszne. Jesteś zdania, że prezenter powinien mieć rewelacyjną wiedzę na temat samej gry i sceny? Jak istotnym elementem jest to dla Ciebie?

To absolutnie bardzo istotne. Ostatnio musiałam zrezygnować z jednego turnieju, bo była to gra, w którą nie grałam, a nie miałam czasu, żeby się niej nauczyć.

Sama przygotowuję swoje pytania. Pamiętam, jak siedziałam na podłodze i czytałam o moim występie w LEC, i ludzie byli naprawdę cudowni i pozytywni, ale ktoś napisał: „Nie poradziła sobie w tym wywiadzie, pisali za nią pytania”. To nie jest prawdą, piszę swoje własne pytania, ale konsultuję się z ekspertami w sprawie tego, o co powinnam zapytać. Musi dojść do mojej współpracy z panelem ekspertów, bo muszę czuć dyskusję, która toczy się u nich. To wszystko jest po to, by ludzie mogli oglądać lepsze show. Nie ma sensu robić wywiadu, który potem będzie bezużyteczny. Nie jestem tam, by pytać: „Jak się masz?”. To nie moja praca.

Gram w Hearthstone’a, co do League of Legends jest tak, że trochę w niego gram i oglądam, a do tego mam z nim wspólną historię, a w kwestii Counter-Strike’a – próbuję grać. Radzę sobie w nim bardzo słabo, a granie solo trybu turniejowego jest trochę… trudne.

To prawda, nie możesz grać sama w Counter-Strike’a.

Mam w związku z tym niezbyt ciekawe doświadczenia, więc nie jest to coś, co zamierzam powtórzyć. Mogę nauczyć się broni, grając w inne tryby. W przypadku CS-a nie musisz w niego grać, musisz po prostu oglądać w akcji najlepszych zawodników.

Zgadza się. Counter-Strike wygląda banalnie, jeśli porównasz go do LoL-a czy Hearthstone’a.

W przeszłości streamowałam Hearthstone’a i jestem zdania, że każdy esport ma pewien aspekt wymiany. Jesteś entry-fraggerem w CS-ie i potencjalnie tradujesz, dzięki czemu kolega za tobą może zdobyć fraga. W Hearthstone’ie wymieniasz karty, by osiągnąć lepszy końcowy rezultat. Moje podejście do tej gry jest podobne jak w przypadku innych. Gdzie mogę, robię rozmowę wstępną przed wywiadem, więc gdy pracowałam przy HS-ie, porozmawiałam z każdym z uczestników, przez co dowiedziałam się więcej na temat talii, których używali – czy używali talie do kontroli czy talie do anti-aggro. Udało mi się poznać ich styl gry, trzy talie, których używali i to zaczęło nabierać sensu. Nauczyłam się też, by nie udawać zbyt bystrej. Muszę dowiedzieć się, jak zrobili daną rzecz. To podstawa Hearthstone’a.

Wybierasz talie z podobnymi kartami i do danej klasy jest około osiem unikalnych kart, więc nie mogę się nauczyć wszystkich z tych rzeczy, ale mogę za to słuchać komentarza i rozmawiać z ekspertami i zawodnikami o tym, jakie aspekty chcą przedyskutować. To kolejna rzecz, jaką robię – zagaduję do graczy i wyczuwam, jaką historię chcą mi opowiedzieć. Z rozmowy przed wywiadem zbieram materiał, który potem mogę użyć na scenie. Badam ich umiejętności angielskiego, jeśli nie są native speakerami. To moje podstawy, jeśli chodzi o wywiady. No a dodatkowo robię przed samym turniejem masę researchu i oglądam co mogę oraz patrzę na liczby. Statystyki są niezwykle istotne w esporcie, zwłaszcza jeśli chodzi np. o LEC.

Zwróciłem uwagę na Twój artykuł, w którym opowiadałaś, że podczas Majora w Katowicach zamiast w wywiadach skupiać się na grze, skupiałaś się na emocjach zawodników.

Nadal staram się rozmawiać o samych meczach i tym, co dzieje się podczas nich, ale podchodzę do tego w taki sposób, że jeżeli widzę, że słabo radzą sobie po stronie terrorystów, to próbuję dowiedzieć się, dlaczego tak właśnie jest. Mogło przecież pójść zgodnie z ich planem, mogli pracować nad taktyką i wszystko zawalili, więc chcę dowiedzieć się czemu. Wiem na przykład, że FaZe pracowało z Janko nad strategiami w terro. To niekoniecznie im wyszło, więc nie zacznę: „Powiedziałeś w rozmowie z HLTV, że zrobiliście to, to i to. Czemu to nie wypaliło?”. Spróbuję raczej w ten sposób: „Dostrzegłam, że mieliście pewne trudności w grze po stronie terrorystów”. Następnie wysłuchuję, co mają do powiedzenia i jeśli jest coś, nad czym mogę się zagłębić, to to zrobię. Albo jeżeli zaprzeczą, mogę w takim razie powiedzieć: „Ale wspomniałeś w wywiadzie, który czytałam, że to było coś, co trenowaliście”. W pewnym sensie decydujesz, gdzie użyjesz tej informacji.

Jeżeli podchodzę do wywiadu i mam siedem pytań i tylko dwie minuty czasu, to czy zadam je wszystkie? Nie, ale zadam te, które według mnie otworzą konwersację. Jeżeli jest coś, co zechcę przedyskutować, to tego dokonam, ale czasami panel poprosi mnie, by wyłapać coś innego, więc spróbuję to zrobić i przejdę do tego punktu.

Wszystko tak naprawdę zależy od tego, jaki jest sam zawodnik. Jestem dość elastyczna podczas moich wywiadów i w pewnym sensie oceniam, jak reaguje mój rozmówca, więc będę zachowywać się zupełnie inaczej podczas rozmowy z – załóżmy – Twistzzem z Liquid, a inaczej podczas rozmowy z Aleksimb z ENCE.

Fot. ESL/Helena Kristiansson

Jeżeli już mówimy o IEM Katowice – nie da się ukryć, że ten turniej zapewnił Ci sporą rozpoznawalność wśród fanów Counter-Strike’a. Jak zareagowałaś, gdy dowiedziałaś się, że będziesz częścią tego wydarzenia?

Początkowo nie oferują ci pracy, najpierw zastanawiają się nad tym, że mógłbyś być brany pod uwagę. W tamtym momencie uczestniczyłam w Project Shadow dla McLarena, show o kierowcach w esporcie i symulatorach wyścigów. Skończyłam wywiad z jednym z uczestników, sprawdziłam swój telefon i dostałam wiadomość od mojego agenta: „Będziesz na Majorze” i szczerze mówiąc, momentalnie się popłakałam. To było magiczne, bo nigdy nie wyobrażałam sobie, że będę pracować na Majorze. Miałam okazję wystąpić na FACEIT Minorze, co było rewelacją – byłam prowadzącą panelu ekspertów na amerykańskim Minorze w Londynie, ale nigdy nie brałam pod uwagę, że będę miała okazję pojawić się na IEM Katowice. To było najlepsze uczucie. Wiedziałam, że to będzie największa rzecz, jaką kiedykolwiek zrobię w esporcie.

Przygotowywałam się do niego tak ciężko, jak tylko mogłam i wiele nauczyłam się podczas pierwszego tygodnia na miejscu. Counter-Strike znaczy dla mnie tak wiele, że czasami ponownie rozważam pewne rzeczy, bo stawiam go na piedestale i mam wrażenie, że mogę się do tego nie nadawać. Te trzy tygodnie były okresem, kiedy nauczyłam się więcej na temat tego, co potrafię i poznałam przede wszystkim więcej rzeczy na temat mojego zawodu.

Spodziewałaś się, że fani CS:GO zareagują na Twoją osobę w taki sposób? Wszyscy byli pod wrażeniem Twoich występów.

Najtrudniejszą rzeczą, kiedy wykonuję pracę taką jak ta, jest przeglądanie HLTV i Reddita, by zrobić research i wychwycić reakcje widowni, bo w pewnym momencie podczas fazy Nowych Legend musiałam to sobie odpuścić ze względu na to, że pisano o mnie w nieprzyjemny sposób. To, co jest tam wypisywane, w pewien sposób zaburza wszystkie pozytywne słowa, które do mnie docierają, ponieważ nie jestem w stanie zrozumieć, jak ludzie mogą reagować niemal agresywnie na temat mojej obecności. Musiałam nauczyć się, żeby się od tego odciąć i podczas samego eventu dostałam od kogoś bardzo ładnego emaila.

Pamiętam, jak czytałam tę wiadomość i powiedziałam: „O boże”. Nie oczekiwałam tego, bo okazuje się, że oprócz ludzi, którzy piszą posty na forach, są także tacy, którzy doceniają moją pracę aż tak bardzo, że poświęcą swój czas i napiszą do mnie maila. A przecież napisanie takiej wiadomości wymaga dużo więcej wysiłku, niż skomentowanie na HLTV: „Tak, zgadzam się”. To było bardzo miłe uczucie i w zasadzie wielu ludzi na Twitterze było dla mnie wspaniałych. To jest miejsce, gdzie można do mnie dotrzeć bezpośrednio – na Twitterze ludzie chcą, bym widziała, co o mnie piszą.

To było dla mnie motywacją, zdałam sobie sprawę, że powinnam skupić się na pozytywach. One znaczą dla mnie więcej i sprawiają, że na scenie CS-a czuję się jak w domu. Sam Counter-Strike będzie dla mnie z pewnością moim głównym celem w przyszłości. Dla mnie to najlepszy esport na świecie i chcę pracować przy nim jeszcze więcej.

Jak podobała Ci się współpraca z zawodnikami CS:GO? Niektórzy z nich są bardzo otwarci i emocjonalni, ale zdarzają się także introwertycy.

Do każdego gracza podchodzę inaczej, a dodatkowo robię rozmowy wstępne przed wywiadami. Nie do końca mi się to udało na przestrzeni całego Majora ze względu na harmonogram, przyjazdy graczy i na przykład to, że media day przed fazą Nowych Mistrzów był w trzech różnych miejscach. Kiedy jednak podchodzę do wywiadu, rozmawiam z zawodnikami i jeszcze przed włączeniem kamery pytam ich jak czują się tuż po meczu i buduję pewien zarys.

Kiedy pierwszy raz poznałam GeT_RiGhTa, nie wyglądał on na szczęśliwego, a przecież dopiero co wygrali! Moim priorytetem było dowiedzieć się, dlaczego jest smutny, bo było to dość nietypowe. Wypatruję więc tego typu reakcji. Dla mnie to było w zasadzie niesamowite, bo wiesz, to przecież Ninjas in Pyjamas. Powiedziałam mu o tym, a on powiedział coś w stylu…”więc? Ty też wykonujesz swoją robotę”. Chris był ze mną po prostu szczery i jak dotąd przeprowadziłam wiele wywiadów na wielu różnych turniejach, ale to była chyba pierwsza rozmowa, kiedy zareagowałam: „Ten gość jest ze mną bardzo szczery”. Nie mówił, że muszą grać swoją grę, nie mówił też, że wygrana to wygrana. On zwyczajnie podawał mi na tacy swoje uczucia i to było dla mnie uderzające, a był to dopiero mój drugi dzień w Katowicach.

Są też oczywiście gracze, którzy nie dadzą mi tak wiele. Bardzo lubię rozmawiać z chłopakami z Liquid, ale oni nie będą rozmawiać o meczach w taki sposób, w jaki zrobi to GeT_RiGhT. Są dużo młodsi jako drużyna i na przykład wyglądało to tak, że Chris grał w grę już dziesięć lat, a oni mieli dopiero jakieś dziewięć lat. Wywiady z nimi są znacznie inne, więc takie jest również moje podejście. To jest coś, do czego musiałam się wówczas przyzwyczaić. Nie jestem w stu procentach zadowolona ze swoich wywiadów, więc będę nad tym pracować w przyszłości. Jestem ostrożna względem graczy i nie chcę, żeby czuli się wrażliwi emocjonalnie przed kamerą. To do nich należy decyzja, czy zamierzają się  otworzyć, a ja powinnam ich chronić, bo przecież zgodzili się na rozmowę.

Wywiady przeprowadzałaś także w trakcie meczów, co dla Counter-Strike’a jest dość nowym zjawiskiem. Co o tym sądzisz? Kto w ogóle wpadł na pomysł, by coś takiego robić?

Wydaje mi się, że był to pomysł Carmaca, Shawna oraz producenta – Toma-Erica. Shawn Clark jest Product Managerem, więc jest on w zasadzie odpowiedzialny za wszystko, co dzieje się na IEM-ie, a sam Carmac jest głównym szefem IEM Katowice. Michał to żyjąca legenda i mam niezwykłe szczęście, że mogłam z nim pracować. Obaj bardzo pomagali mi w moich występach. Przypuszczam, że to jeden z nich zdecydował, by robić wywiady także pomiędzy mapami i był to mój pierwszy raz w takich okolicznościach.

To było niezwykle ekscytujące, bo cały czas starasz się złapać któregoś z graczy albo trenerów. W pewnym momencie dorwaliśmy gla1ve’a w trakcie ich spotkania z Renegades i byłam w zasadzie zaskoczona, że gracz takiego kalibru będzie ze mną rozmawiał. Sam gla1ve był w tamtym momencie lekko chory, o czym zresztą żartowaliśmy na wizji.

To było niesamowite przeżycie, bo te wywiady dużo bardziej skupiały się na samej grze. Czasem mogłam zadać tylko jedno pytanie, więc trzeba być wówczas bezpośrednim. Nie masz czasu, by skupiać się na drobnych szczególikach. Nie chcesz też zrobić niczego, co wybiłoby ich z rytmu gry. Musiałam być w tej kwestii bardzo ostrożna. Jedną z ciekawych rzeczy dotyczących przeprowadzania wywiadu w trakcie meczu jest to, że jeżeli robisz go ze zwycięzcą pierwszej mapy, a potem wygra on również na drugiej, w pewnym sensie wyczerpujesz swoje pytania, a to oznacza, że będzie dużo trudniej. Musiałam nauczyć się, by się tym nie martwić, bo ludzie, którzy to oglądali, rozumieli, że pewne kwestie były już omówione i nie będę się powtarzać.

W ubiegłym tygodniu gościnnie przeprowadzałaś także wywiady w LEC. Jak Ci się podobało?

To było niesamowite! Byłam pod ogromnym wrażeniem. Razem ze mną  występował ze mną też Machine, a wcześniej razem z nim rozmawiałam o tym pomyśle z Quickshotem. Po raz pierwszy kontaktowałam się z nim w październiku lub listopadzie, a potem ustaliliśmy datę. Wydaje mi się, że wówczas nie wiedziałam jeszcze o pracy na Majorze, może w tym czasie dopiero o tym dyskutowaliśmy, ale ustaliliśmy dzień i pamiętam, kiedy przygotowywałam się do Majora i miałam jechać do Katowic, pomyślałam sobie: „O mój boże, jak ja wypadnę na LEC?!”. Totalnie odleciałam, a dodatkowo WiFi w hotelu w Katowicach nie było zbyt dobre, więc próbowałam się przygotować, ale musiałam również poczynić przygotowania do kolejnego dnia IEM-u, więc było bardzo ciężko.

Dzień przed moim wylotem do Berlina wszystko mi się posypało – mój telefon się popsuł i czułam, jakbym walczyła na wielu różnych frontach, więc zaczęłam panikować. Napisałam do Quickshota wiadomość w stylu: „Nie wiem, co ja zrobię! Stało się to, to i to, jak ja się przygotuję?” A on po prostu powiedział: „Nie martw się. Spędzimy z tobą parę dni w Berlinie i wszystko będzie dobrze. Mamy do dyspozycji producentów, wszystkie statystyki i liczby”. Współpracowałam z całym zespołem analityków, który był  gotowy mi pomóc, bym mogła jak najlepiej wykonać swoją pracę, więc wszystko było w porządku.

Wybrałam się więc do Berlina, dotarłam do biura Riot Games i – będąc szczerą – zabrałam się za to, co powinnam i zaczęłam robić research zespołów, patrzeć na wyniki i statystyki, które wcześniej dla mnie przygotowano. To było niesamowite.

Na miejscu był cały sztab ludzi, który pomagał mi, bym wykonała swoją pracę jak najlepiej i mam nadzieję, że wyszło to dobrze. Bardzo mi się tam podobało, było mnóstwo frajdy.

Fot. Riot Games / Michał Konkol

Myślisz, że jest szansa na dalszą współpracę z LEC w przyszłości?

Myślę, że jest na to szansa i mam taką nadzieję. Drzwi definitywnie nie są zamknięte, ale nie ustaliliśmy jeszcze kolejnego terminu ani nic w tym stylu. Myślę, że zarówno ja, jak i Machine chcielibyśmy to powtórzyć. Jeśli pojawi się taka możliwość, jestem na nią otwarta. Bardzo lubię publiczność – zarówno tę w studiu, jak i tę siedzącą w domach. Doceniam też feedback i opinie. Trzymam kciuki, że się uda.

Teraz złożyło się tak, że to sjokz będzie gościem na turnieju CS:GO. Jesteś zdania, że reporterzy powinni zmierzać w tym kierunku? By pracować przy wielu tytułach?

Myślę, że to wszystko zależy od osoby. Kiedy zaczynałam z esportem, chciałam być europejskim Goldenboyem, bardzo go szanuję. On potrafi robić wywiady, być prowadzącym, a do tego dobrze komentuje. Ja nie jestem komentatorką. Zdarzyło mi się to parę razy, kiedy nie było presji i było to raczej dla zabawy, ale nigdy nie mogłabym na przykład komentować Counter-Strike’a.

Jeżeli jesteś prowadzącym panelu ekspertów, twoim zadaniem nie jest to, by znać grę na wylot. Twoim zadaniem jest wydobyć informacje od analityków i panować nad całym show, więc ta rola wymaga wiele technicznych umiejętności, bo to ty jesteś tym, który ma wytyczne od produkcji i jesteś jedynym, który odpowiada za sprawny przebieg transmisji, przynajmniej na ekranie. Można tak naprawdę pracować przy każdym esporcie. Wszystko zależy od tego, jak bardzo się przygotujesz i od stylu, w jakim się zaprezentujesz.

Machine zna na przykład na wylot CS-a oraz samą scenę, więc jego pytania są świetne, on jest niesamowicie uzdolniony. I co ciekawe, bardzo dobrze radzi sobie także w LoL-u. Graliśmy razem w biurze Riotu i był rewelacyjny, totalnie rzucił wszystkich na kolana, bo nigdy nie spodziewał się, że jest on aż tak dobry. Machine jest w tym aspekcie czarnym koniem. Zna naprawdę wiele gier i naprawdę dobrze sobie z nimi radzi.

Myślę, że sjokz będzie świetną prowadzącą, bo BLAST Pro Series to naprawdę rozrywkowy event. Na tym turnieju są naprawdę tłumy kibiców, a jej nie jest to przecież obce. Dodatkowo gra ona w Counter-Strike’a i wiem, że od lat marzyła, by przy nim działać. Robi naprawdę potężny research, a wiem, bo wymieniałyśmy się notatkami i ma ich naprawdę ogrom, więc wypadnie świetnie.

Ludzie zatrudniają mnie, bo wiedzą, co wniosę do show. Myślę, że jeżeli ktoś decyduje się, by mnie zatrudnić, wie, co dostanie – wie, że dostanie energię, bo kocham swoją pracę i wie, że świetnie się przygotuję i jeżeli będę robić wywiady, postawię gracza w komfortowej pozycji. Nie mówię, że nie będę dla nich wyzwaniem, ale jak tylko to możliwe, będę to robić z pełnym szacunkiem. Tak samo jest w przypadku Machine’a i sjokz.

Rosnąca popularność i praca na większej liczbie turniejów oznacza, że nie będziesz bywać w domu zbyt często. Jak się na to zapatrujesz?

Pamiętam jak w październiku byłam w domu przez bodajże trzy dni. W pewnym sensie jest to proste, kiedy odwiedzasz wiele różnych miejsc. Żałuję, że nie wzięłam do Katowic swojego gamingowego laptopa i Switcha, ale wciąż się uczę. W przyszłym tygodniu wyruszam do Brazylii i jestem tam pięć dni, a dodatkowo będzie tam sjokz, więc zapowiada się świetnie.

Kiedy pracujesz przy tym samym tytule, na turniejach widujesz te same osoby, więc to prawie jak spotykanie przyjaciół, a to bardzo fajne uczucie.

Trzeba jednak pamiętać, że eventy to też praca i musisz mieć czas dla siebie, bo cały dzień spędzasz z ludźmi. Na turnieje wożę ze sobą maskę do spania i zacznę chyba brać świeczki, bo mam problemy ze snem, kiedy jestem po raz pierwszym w hotelowym pokoju, a to przecież bardzo ważne. Zawsze zabieram też ze sobą sprzęt do trenowania, ale nawet jeśli w hotelu jest siłownia, wolę ćwiczyć w pokoju, więc przepraszam tych, którzy śpią pode mną, bo zaczynam skakać o siódmej nad ranem. Posiadanie pewnej rutyny jest bardzo ważne.

Bardzo istotną rzeczą jest również kontakt z tymi, którzy są w domu. Nadal przyzwyczajam się też do mediów społecznościowych, bo po Majorze w Katowicach i LEC moje powiadomienia niemiłosiernie wzrosły i wciąż nad tym pracuję. Nie mówię jednak, że nie lubię, gdy ludzie do mnie piszą, bo to przecież niesamowite i jestem niesamowicie wdzięczna i szczęśliwa, że chcą ze mną rozmawiać.

Gdzie zobaczymy Frankie za – powiedzmy – trzy lata? Masz jakieś cele albo marzenia, które chcesz spełnić?

O jednej sprawie przypomniał mi ostatnio mój agent – oglądał moje highlight Story na Instagramie i było to podczas World Showdown of Esports, czyli turnieju PUBG w Las Vegas, który odbywał się w lipcu. Odpisałam wówczas na pytanie od kogoś, które brzmiało: „Jaki jest twój cel w esporcie?”. A ja odpowiedziałam, że praca na Majorze. A ja zdołałam już tego dokonać, co jest czymś nie do wiary.

Pod względem ambicji… nie wiem. Wiem, że brzmi to szalenie, ale żyję chwilą. W przeszłości zawsze zmierzałam w jakimś kierunku. Kiedy byłam jeszcze w BBC, robiłam na boku wideo albo próbowałam opracowywać formaty gier lub inne rzeczy, więc zawsze miałam jakiś poboczny projekt, kiedy pracowałam na pełen etat. Nagle pracuję jednak jako ktoś, kim zawsze chciałabym być, więc nie myślę za bardzo o przyszłych celach. Chcę po prostu nadal pracować, chciałabym pojawić się na IEM-ach, chciałabym pracować na ESL One Cologne ze względu na LANXESS Arenę, czyli katedrę Counter-Strike’a. To byłoby niesamowite. Chcę też odwiedzać miejsca, w których nie byłam. Jest wiele rzeczy, które fajnie by było zrobić, ale tak długo, jak będę pracować, będę po prostu bardzo szczęśliwa.

ENGLISH VERSION OF THE INTERVIEW CAN BE FOUND HERE

Fot. Riot Games / Michał Konkol

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze