Marcin Gorat to fanatyk dogrywek… Jak my wszyscy – ESPORTÓWKA

Marcin Gorat to fanatyk dogrywek… Jak my wszyscy – ESPORTÓWKA

07.12.2020, 08:34:59

Dzisiejsza ESPORTÓWKA nie mogła być inna. Ona najzwyczajniej w świecie musi dotyczyć wyłącznie nocnego widowiska w wykonaniu Actiny PACT i Illuminar Gaming. Jak trafnie zauważył wczoraj Łukasz „Hermes” Pożyczek – o taki finał Polskiej Ligi Esportowej nikt z nas nic nie robił! 

To co, jeszcze po trzy rundy?

Marcin Gortat to fanatyk dogrywek. Pół mieszkania zawalone ma zdjęciami graczy Actiny PACT i Illuminar Gaming. Średnio raz w miesiącu musimy z rodziną oglądać sześciogodzinny finał Polskiej Ligi Esportowej i kibicować drużynom aż do zdarcia gardeł. W swoim 22 letnim życiu już z 10 razy widziałem wygranego przez mouza clutcha na Trainie.

Czy jakoś tak…

Kto nie jest jednak fanatykiem tak spektakularnego CS-a, niech pierwszy rzuci kamieniem.

Najlepszy finał w polskim CS-ie

Ponad pięć godzin akcji, trzy mapy, sześć dogrywek, nieustanne zwroty akcji, wygrane clutche, nietrafione strzały w plecy, triumf underdoga, pierwsza w historii cyklu obrona tytułu… Moglibyśmy tak bez końca. Nic dziwnego, że spotkanie Illuminar Gaming z Actiną PACT już na kilka minut po zakończeniu urosło do rangi najlepszego finału w historii lokalnego podwórka. A przynajmniej sądzi tak Łukasz „Hermes” Pożyczek, którem nie sposób przecież nie zaufać.

A może jednak najgorszy?

Zdecydować nie może się Paweł „innocent” Mocek. – Ten mecz był chyba najgorszym i najlepszym jaki widziałem od daaaawna. Aż sam czułem emocje! Gratulacje PACT – szczególnie za silną psychikę… niespodzianka! – napisał na Twitterze. No cóż, z pamięci trudno będzie mu wymazać pewnie szereg niesamowitych zagrań choćby na mTw. A może jednak na „kierownicy”?

Maciej „Luz” Bugaj, mistrz typerski

Nic dziwnego, że po sześciu godzinach spędzonych na oglądaniu takiego widowiska, część z zaangażowanych w produkcję rozgrywek osób najzwyczajniej w świecie popada w czasowe szaleństwo. Tym razem ucierpiał Maciej „Luz” Bugaj, jeden z najcelniej przewidujących  meczowe wyniki ekspertów nad Wisłą. A po wszystkim jechał na Jasną Górę, bo jacyś agresorzy atakowali rzekomo pomnik Pana Pesteczki…

To jednak on!

Przy okazji zdobycia wicemistrzostwa PLE rozwiała się zresztą pewna tajemnica. Krakowski Dzik, który nieustannie gnębił swych rywali niemożliwymi strzałami z AWP, poznajecie? Tak, tak – to jednak jest on!

Tagi:
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze