Esport w czasach zarazy
POLSKI ESPORT
Pozostałe
Reportaże

Esport w czasach zarazy

11.03.2020, 14:19:00

Każdy kolejny dzień przynosi nowe informacje dotyczące walki z koronawirusem. Odwołane zostają zajęcia dydaktyczne, obiekty kultury zamknięte na klucz, a imprezy masowe zostały całkowicie zakazane. Pod znakiem zapytania stoją najważniejsze imprezy sportowe jak letnie Igrzyska Olimpijskie w Tokio czy Mistrzostwa Europy w piłce nożnej. Lada moment może się okazać, że w najbliższych miesiącach zawieszone zostaną wszelkie rozgrywki sportowe i wydarzenia kulturalne. W tych niewątpliwie trudnych czasach beneficjentem może się okazać internet, z esportem na czele. 

Puste trybuny od Serie A do Ekstraklasy. Przedterminowe zakończenia rozgrywek i burzliwe dyskusje na temat zmiany dat najważniejszych imprez. Zamknięte granice i ograniczone trasy komunikacyjne, które blokują możliwość rozegrania poszczególnych spotkań. Sporty tradycyjne przeżywają jedną z najcięższych prób w historii. 

Kwestią czasu jest, kiedy puste trybuny zamienią się w całkowicie opustoszałe stadiony i areny. W końcu wystarczy tak naprawdę jedna mała iskierka. W sporcie nie da się uniknąć kontaktu z drugim człowiekiem, zwłaszcza w przypadku takich dyscyplin jak piłka nożna, koszykówka czy rugby. Można nie zbijać sobie piątki na przywitanie, ale później zawodnicy nie są w stanie uniknąć bezpośredniej interakcji. Ryzyko już teraz jest ogromne, a przecież nieodłączną częścią rywalizacji są również dalekie podróże na mecze wyjazdowe lub turnieje międzynarodowe. 

Wydawać by się mogło, że nieuchronnie zbliżamy się do momentu, w którym przez pewien czas niedane nam będzie podziwiać zmagań w większość najpopularniejszych dyscyplin sportowych. Wszystko wskazuje na to, że skumuluje się to z zamkniętymi kinami, teatrami, muzeami, galeriami i innymi ośrodkami kultury, w których ludzie spędzali wolny czas. 

W obliczu epidemii otwiera się jednak furtka na rozwój dla innych sektorów. Nie trzeba być filozofem, żeby połączyć kropki i zdać sobie sprawę z tego, że najwięcej zyska wszystko to, co dzieje się w internecie. W poszukiwaniu zapychacza czasu czy też po prostu zwykłej rozrywki ludzie pochylą się w stronę platform streamingowych, gier komputerowych, portali publicystycznych i sportowej rywalizacji w innym wymiarze, czyli oczywiście esportu. 

Niemalże pewne jest, że liczby poszybują do góry. W dobie internetu nastąpi prawdziwa gorączka contentu, a odbiorców będzie przybywać w jeszcze większym tempie aniżeli samych twórców. Można spokojnie założyć, że YouTube, Netflix, Spotify czy Twitch wyśrubują niesamowite rekordy. Kampanie prowadzone online staną się z kolei główną domeną przepływu informacji i treści. Zawód – influencer stanie się jeszcze bardziej pożądany niż dotychczas. 

Pomimo potencjalnego braku widowni na eventach offline, skok popularności pisany jest również esportowi. W przeciwieństwie do sportów tradycyjnych rywalizacja na wirtualnych arenach nie prowadzi do kontaktów interpersonalnych, a co za tym idzie, nie ma przesłanek, które miałyby zadecydować o odwołaniu całych turniejów lub lig sezonowych. Liczba esportowych fanów poszybuje w górę i będzie to dotyczyć prawdopodobnie nie tylko rynkowych hegemonów jak Counter-Strike, League of Legends czy Dota 2. Pole do popisu dostaną również mniej popularne tytuły. 

O niezliczone ilości niezagospodarowanego czasu odbiorców będą mogli powalczyć włodarze tych gier, które do tej pory nie były w stanie w pełni wykorzystać esportowego potencjału swojego tytułu. Na chłopski rozum wydaje się, że ogromnym zainteresowaniem mogą się cieszyć profesjonalne zmagania w FIFE 20, gdyż na swój sposób będzie ona substytutem prawdziwego futbolu. Oprócz samych entuzjastów esportu wzrośnie również liczba aktywnych graczy. Tutaj najjaśniejszym przykładem jest na pewno CS:GO, które w ostatnich tygodniach i tak śrubowało kolejne rekordy aktywnych użytkowników. 7 marca CS-a odpaliło równocześnie 953 051 osób, co jest nie tylko najlepszym wynikiem wszech czasów, ale przede wszystkim przebitką osiągnięcia z lutego 2020 roku, kiedy liczba ta była mniejsza o 76 476 użytkowników. Biorąc pod uwagę trend oraz globalną sytuację – milion jest kwestią zaledwie kilku dni. 

Nie ulega wątpliwości, że pomimo oczywistych plusów pojawi się również szereg negatywnych skutków. Pod względem widowiska ucierpią te turnieje esportowe, które są nastawione na głośny event offline. Najlepszym dowodem były zresztą finały Intel Extreme Masters, które nie zawiodły ani pod względem poziomu rywalizacji, ani liczby odbiorców transmisji, ale w dalszym ciągu wygenerowały milionowe straty dla ESL, na czym w pewnym stopniu ucierpią również przyszłe imprezy. 

Wszystko będzie się aktualnie obracać wokół trudnych decyzji. Pewne jest, że przedstawienie musi trwać, a esport ma niesamowitą szansę na przebicie kolejnej bariery na drodze do mainstreamu. Wspomniany wyżej event w Katowicach udowodnił, że nawet bez dziesiątek tysięcy kibiców na trybunach da się stworzyć fenomenalne widowisko, a fakt, że zawodnicy i ludzie odpowiedzialni za transmisję nie muszą przebywać w tłumie, napawa optymizmem. Środki bezpieczeństwa i tak będą oczywiście niezbędne, co rzutuje na decyzje organizatorów. Zaledwie wczoraj dowiedzieliśmy się o komplikacjach związanych z cyklem Good Game League, jednak według włodarzy rozgrywek nic nie będzie stało na przeszkodzie tego, żeby turniej doszedł do skutku. 

Planowo nasze przystanki oraz finały rozgrywek odbyć się miały w okresie od kwietnia do sierpnia. Czasy mamy niepewne, jednak chcę zapewnić wszystkich, że GG League 2020 się odbędzie, a szczegóły przekażemy, gdy tylko będzie to możliwe – poinformował w komunikacie prasowym Mateusz Matysiak, CEO GG League.

Podobnego scenariusza trzymają się organizatorzy Games Clash Series, czyli dwóch imprez, które planowo mają się odbyć w Gliwicach oraz Gdyni. Wiele wskazuje na to, że w przypadku postępującej epidemii zmagania zostaną przeniesione do studia telewizyjnego, które będzie gwarantem odpowiedniego show. 

Mamy nadzieję, że intensywna praca służb i instytucji z całego świata pozwoli zażegnać zagrożenie, a sytuacja jak najszybciej się ustabilizuje. Na ten moment stale pracujemy nad organizacją wydarzeń Games Clash Arena w Gliwicach oraz Games Clash Masters w Gdyni. Nigdy jednak nie narazimy naszych uczestników oraz partnerów na zagrożenie. Przygotowaliśmy procedury postępowania, które wdrożymy w zależności od rozwoju sytuacji. Wśród nich znajduje się zmiana terminu wydarzenia, organizacja wydarzenia bez udziału publiczności, przeniesienie wydarzenia do studia telewizyjnego oraz odwołanie wydarzenia. O wszystkich decyzjach będziemy informować na bieżąco – czytamy w oficjalnym oświadczeniu. 

Odwrotną stroną medalu mogą być oczywiście wydarzenia esportowe, które również ucierpiały z powodu koronawirusa. Przeniesione Mid-Season Invitational, odwołane Rift Rivals czy zawieszenie rozgrywek koreańskiej ligi LoL-a, to tylko kilka najświeższych przykładów. Pod wielkim znakiem zapytania stoi również lokalizacja nadchodzących Mistrzostw Świata w League of Legends, które pierwotnie miały się odbyć w Chinach. Wątpliwe jest jednak, żeby początkowa prewencja miała stanąć na przeszkodzie do rozegrania najważniejszych turniejów. 

Na swój sposób na pewno ucierpią gracze. Już teraz mogliśmy przecież oglądać smutne obrazki z meczów Ligi Mistrzów, gdzie zawodnicy celebrują gole przy pustych trybunach, a obecność kibiców jest równie ważna dla profesjonalnych esportowców. Co prawda momentami mogą się pojawić braki motywacji i tęsknota za głośnymi okrzykami, jednak można być pewnym, że każdy reprezentant swojej dyscypliny zrozumie, że w tym momencie musi dostarczyć swoim sympatykom jeszcze większych wrażeń i da z siebie na serwerze nawet więcej niż sto procent. Będzie to ukłon dla tych, którzy wbrew wszystkiemu chcą śledzić jego lub jej grę. 

Gra w pustym Spodku to ziszczenie najgorszych koszmarów, ale tak naprawdę to nie mam nikomu niczego za złe. Wirus rozprzestrzenia się w błyskawicznym tempie i powoli wymyka się spod kontroli również w Europie. W ubiegłym roku dane było mi poczuć magię Spodka i wielka szkoda, że tym razem będzie inaczej. Bezpieczeństwo powinno być jednak zawsze na pierwszym miejscu – mówił nam Denis „electronic” Sharipov na krótko po decyzji o zamknięciu katowickiego Spodka dla publiczności na IEM. 

Epidemia nie będzie trwać wiecznie, a w kolejnych miesiącach możemy zbudować podwaliny pod ogromne wydarzenia i zasięgi. Rywalizacja w czasach zarazy związanej z koronawirusem bez dwóch zdań stanie się symbolem i za kilka lat będzie dowodem na to, że nawet w czasach kryzysu wirtualne potyczki były w stanie dostarczyć ogrom emocji i pozytywnych wrażeń.