byali w AVEZ – ostatni z niedźwiedziej gawry odnalazł swoje miejsce
CS:GO
Felieton
POLSKI ESPORT

byali w AVEZ – ostatni z niedźwiedziej gawry odnalazł swoje miejsce

16.06.2020, 17:32:28

Był okres testowy, były negocjacje, nie obyło się też pewnie bez różnicy zdań, ale wreszcie możemy powiedzieć oficjalnie to, o czym informowaliśmy jeszcze dziś – Paweł “byali” Bieliński podpisał kontrakt z AVEZ Esport. Dokąd zaprowadzi to 26-latka, Ośmiornice i całą polską scenę? Wydaje się, że w dobre miejsce. Byali w AVEZ, jak to ładnie brzmi.

Mimo że byali podpis pod umową złożył dopiero dziś, w barwach AVEZ Esport mogliśmy oglądać go od dłuższego czasu. Gdy Jędrzej “bogdan” Rokita i jego podopieczni po absencji Michała “MOLSIEGO” Łąckiego postawili na byłego reprezentanta Virtus.pro, społeczność podzieliła się na dwa obozy. Teraz wiemy już, że patrzenie na świat przez różowe okulary nie jest takie złe.

Jeszcze kilka miesięcy temu wielu z Bielińskiego szydziło. Wytykano mu frywolność i lenistwo, w końcu mijał już niemal rok, odkąd widzieliśmy go w jakiejś drużynie. Czy zarzuty były uzasadnione? Może, nie nam to oceniać. Ale nawet jeśli były, to już się przedawniły, bo negatywnych opinii o byalim już najzwyczajniej nie znajdziemy. No, może poza wpisami marud, którzy nawet na mistrzach świata nie pozostawiliby suchej nitki.

Hitowa odsłona AVEZ, którą zachwycała się cała Counter-Strike’owa Polska, zaczynała borykać się z pierwszymi problemami. Gra nie układał się tak, jak na początku i każdy kolejny mecz utwierdzał nas, że potrzebny jest pewien powiew świeżości. Po początkowo chwilowym angażu Bielińskiego drużyna odżyła, a ci, którzy wytykali mu lenistwo, niech zapiszą sobie w notesach – byali jest jedynym reprezentantem klasycznego Virtus.pro, który pozostaje w walce o cs_summit 6, czyli etap majorowej drogi. A próbowała większość, zdecydowana większość. Może czasem lepiej mądrze leżeć na kanapie, niż zabiegać o względy kogo popadnie? 

Co prawda ciężko oceniać efekty pracy pozostałych członków składu, który śnił nam się po nocach. Składu, którego chcieliśmy być częścią. Janusz „Snax” Pogorzelski nie tak dawno niczym sprawny majster zmontował skład Illuminar Gaming, ale wydaje się, że musi skoczyć jeszcze do Castoramy, bo na razie w drużynie brakuje dokręcenia wielu śrub.

Filip „NEO” Kubski i Wiktor „TaZ” Wojtas również dopiero co rozpoczęli kolejny etap w swoim życiu. Tutaj tym bardziej ciężko cokolwiek oceniać. Faktem jest jednak, że równie krótko trwa powieść pod tytułem „byali w AVEZ”. I, mimo że to dopiero jej wstęp (miejmy nadzieję, że autor się nie rozmyśli), to w tym przypadku możemy mówić o pierwszych sukcesach. Ostatni będą pierwszymi, czy jakoś tak.

Bieliński poprzedni kontrakt po zmianie pracodawcy podpisywał… na początku 2014 roku. Grubo ponad sześć lat temu. Zapewne zapomniał już, jakie to uczucie. Mimo że większość z nas profesjonalnymi graczami nie jest, to stres towarzyszący podjęciu nowej pracy znamy bardzo dobrze. Ten zawsze wzrastał, gdy przywykliśmy już do jakichś warunków. Do miejsca, w którym spędziliśmy kawał swojego życia. 

Byali miesięczny okres próbny już przeszedł. Był czas na aklimatyzację, która swoją drogą przyszła (z perspektywy obserwatora) zadziwiająco szybko. Teraz czas na rezultaty. A szefostwem, które lubi rozliczać graczy z ich wyników pracy, często chcemy być my – kibice. Na tę chwilę nie weźmiemy jednak nikogo na stołek, bo AVEZ spełnia więcej niż oczekiwania.

26-latek ze zwykłego łatacza dziur stał się fundamentem, bez którego mur AVEZ nie wyglądałby dziś tak okazale. Teraz wystarczy sukcesywnie go rozbudowywać – o doświadczenie u niektórych graczy, o spokój, bez którego sukces nie ma prawa bytu, o chemię, której już teraz na pewno nie brakuje. Cegiełek możnaby uzbierać całe mnóstwo. Ważne jest, aby stawiać je jedna za drugą, wtedy mur na pewno będzie szczelny.

Spotkałem się z wieloma pytaniami – “czemu tyle to zajmuje?” Ale czy aby na pewno? Czy niecały miesiąc dyskusji i rozważań nad kontraktem to tak wiele? Powiedziałbym, że jeśli nie jest to zdrowa długość negocjacji, to ewentualnie zbyt krótka. Jednak w tym przypadku obie strony nie miały z czym zwlekać. Bieliński zapewne cieszy się na powrót z nieoficjalnej esportowej emerytury, szczególnie że tym samym uciera nosa wielu osobom, które zwątpiły w jego powrót. A AVEZ? AVEZ ma solidnego zawodnika z wyrobioną marką, który przyciągnie do drużyny na stałe rzeszę fanów, niegdyś wspierających Polaka w barwach Virtus.pro. 

Sytuacja win-win.

Oby również w kategoriach sportowych.

Fot. Radosław Makuch

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze